Zdzisława Sośnicka urodziła się 29 sierpnia 1945 roku w Kaliszu. Od dzieciństwa pasjonowała się muzyką, chodziła do szkoły muzycznej. Skończyła Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Poznaniu. Na dużej scenie zadebiutowała w 1963 roku, szybko stając się jedną z największych gwiazd muzyki epoki PRL.
Jej pierwszym wielkim przebojem stała się w 1971 roku piosenka. Płyta, na którą trafiła, szybko zyskała status złotej. Kolejne przeboje ugruntowały jej status jednej z najpopularniejszych polskich piosenkarek. Śpiewała m.in. takie hity jak np. "Żyj sobie sam", "Aleja gwiazd", "Z tobą chcę oglądać świat", "A kto się kocha w tobie", "Julia i ja" czy "Pożegnanie z bajką". Zdzisława Sośnicka była laureatką wielu nagród, wygrywała festiwale. Znali ją wszyscy i podziwiali jej niezwykły głos o skali obejmującej 2,5 oktawy.
Ten sam mąż od 61 lat
Zdzisława Sośnicka jest mężatką od 1964 roku. Jerzego Bajera, swojego męża, poznała rok wcześniej w jednym z poznańskich klubów. Mężczyzna studiował wówczas technologię drewna. Niestety małżeństwo nigdy nie doczekało się dziecka, choć, co mówiła sama artystka, w ich domu znajdował się pokój, który byłby przeznaczony właśnie dla dzieci. Przez lata Zdzisława Sośnicka była skupiona na karierze i nie myślała o zakładaniu rodziny. Kiedy zdała sobie sprawę, że chciałaby zostać mamą, było już za późno. "Przez trzydzieści lat wstawałam rano i to, co mnie czekało, to kolejna podróż, próba, koncert i znowu podróż" - przyznała piosenkarka w rozmowie z magazynem "Pani". Od 1973 do 1989 roku Jerzy Bajer był menadżerem piosenkarki. Mąż Sośnickiej, choć nie miał doświadczenia na tym stanowisku, świetnie sprawdził się w tym roli.
"Zwolniłam bieg"
Pod koniec lat 90. Zdzisława Sośnicka przestała występować na scenie. "Miałam dosyć życia na walizkach i w hotelach. Ciągle w trasie. Powiedziałam sobie: stop i zwolniłam bieg, ale nie zamilkłam i nie zniknęłam. Postanowiłam zmienić swoje życie. Zaczęłam myśleć o realizacji marzeń. Jednym z nich był dom z ogrodem" - powiedziała magazynowi "Świat i ludzie". Artystka pojawia się na scenie sporadycznie, rzadko udziela wywiadów. W 2015 r. wydała studyjną płytę "Tańcz, choćby płonął świat". Album powstał dzięki Romualdowi Lipce, który zachęcił piosenkarkę do powrotu do studia, przekazując jej w prezencie piosenkę tytułową, a potem kilka następnych, w tym "Tęczę" i "Za mało słów". Nie ruszyła jednak w trasę, promującą album.
Ostatni duży koncert
Zdzisława Sośnicka przyznała w wywiadzie z Mariuszem Szczygłem, że pomysł zakończenia kariery przyszedł pod koniec 2007 roku. To był koncert w Sali Kongresowej, z dużą orkiestrą. Śpiewałam sześć albo siedem utworów, wszystkie te największe. Sala wstała i wtedy pomyślałam sobie: „to może już koniec?”. To był chyba listopad albo początek grudnia 2007 roku. Potem już nawet nie próbowałam marnych (koncertów) z aparaturą do przemówień. Czy mi żal? Nie. To było postanowienie i wiedziałam, że się nie mogę złamać – zdradziła.
Czy żałuje?
Moje życie było dość skomplikowane przez dwadzieścia parę lat. Polegało na wyjazdach. Nie potrafiłam się przywiązać do żadnego miejsca, bo za chwilę wyjeżdżałam. Poczułam niedosyt, zastanawiałam się, czy potrafię gdzieś zamieszkać na stałe, i zaczęłam szukać takiego miejsca. Poza tym lata 90., zmiana ustrojowa, na którą bardzo, bardzo czekaliśmy, wprowadziła sytuację, w której bylejakość była wszechobecna, zwłaszcza w moim zawodzie. Nikt już nie chciał mnie z zespołem albo z orkiestrą symfoniczną, tylko samą – powiedziała Zdzisława Sośnicka pod koniec ub.r. Mariuszowi Szczygłowi w programie TVP Info „Rozmowy (nie)wygodne”..