18-letni Daniel Olbrychski spotkał Beatę Tyszkiewicz na planie "Popiołów". "Jest kilka pięknych, zmysłowych kobiet, z którymi nie łączyły mnie żadne związki erotyczne, a wielka przyjaźń. (…) Taką relację mam właśnie z Beatą" - opowiada Daniel Olbrychski na kartach książki "Beata Tyszkiewicz. Portret Damy".

Przysięga Daniela Olbrychskiego złożona Beacie Tyszkiewicz

Podczas pracy przy filmie "Popioły" był bliski zakochania się w aktorce, ale ze względu na jej zażyłość z Andrzejem Wajdą odpuścił sobie zaloty. Przyznał, że dawno temu złożył jej przysięgę, której nigdy nie złamał. "Każdy, kto na nią spojrzy, widzi piękno. Jej uroda to coś niebywałego. To piękno fizyczne, co się niesłychanie rzadko zdarza, idzie w jej przypadku w parze z cechami psychicznymi, z charakterem, stosunkiem do świata. Beata jest po prostu pięknym człowiekiem. Ja bym dał się za nią pokrajać. Naprawdę" - wyznał. I dodał: "Beata Tyszkiewicz to symbol, hasło, wszystko, co najpiękniejsze, najmądrzejsze, najbardziej promienne, najczulsze".

Reklama

O mały włos nie rozgorzała miłość..

"Ten nasz związek zawsze polegał na rodzaju miłości brata i troszeczkę starszej, mądrzejszej siostry. I to trwa do dziś. Choć, przyznaję, na samym początku o mały włos nie rozgorzała moja miłość do Beaty. Musiała jednak zostać powstrzymana. Gdy pracowaliśmy z ekipą »Popiołów«, od razu zauważyłem, że iskrzy pomiędzy nią a moim mistrzem Andrzejem. I że nie ma żartów, zanosi się na poważny związek" - wspomina Olbrychski w wywiadzie, jakiego udzielił Annie Augustyn-Protas, autorce książki "Beata Tyszkiewicz. Portret damy".

Reklama

Ta przysięga uratowała życie Danielowi Olbrychskiemu

"Było to tak: w czasie kręcenia filmu »Wszystko na sprzedaż« po paru lekcjach zacząłem jeździć potężnym motorem Harley-Davidson. Miałem mieć w filmie sceny z motorem. Jeździłem nocami pustymi ulicami Warszawy. Nie miałem żadnego prawa jazdy. Zaczęło mnie to niezwykle kręcić. Jeździłem coraz szybciej i szybciej… Pewnej nocy, z panienką na tylnym siedzeniu, wykonałem ot, coś takiego na moście Poniatowskiego: na sporej szybkości przejechałem między torami, gdy mijały się dwa tramwaje; ja pędziłem między nimi. Pisk zachwyconej dziewczyny wibrował mi w uszach jak ekstaza… Następnego dnia pochwaliłem się tym Beatce. Uśmiechnęła się i słodko powiedziała: "Daneczku, uklęknij. A teraz przysięgnij, jak mnie kochasz, że nigdy nie kupisz sobie motoru". Jak zahipnotyzowany złożyłem jej taką przysięgę. I do dnia dzisiejszego miałem wiele wspaniałych aut, ale motoru - nigdy. Może dlatego dożyłem dość późnego wieku. Swoją drogą nie wiem, czy Beata tę scenę »hipnozy« pamięta" - relacjonuje Olbrychski.

Daniel Olbrychski dzwoni do Beaty Tyszkiewicz

Beata Tyszkiewicz wycofała się z życia publicznego, niemal całkowicie odcięła się od przyjaciół. Regularny kontakt telefoniczny utrzymuje tylko z Danielem Olbrychskim i jego żoną Krystyną Demską-Olbrychską. "Z Beatą często dzwonimy do siebie. [...] Kiedy o niej myślę, robi mi się ciepło na sercu. Lubię z nią rozmawiać przez telefon, dzwonię, żeby chociaż usłyszeć tembr jej głosu. Zwłaszcza teraz, kiedy nie chce się już spotykać. [...] Szkoda, że ona nie da się wyciągnąć z domu" — napisał aktor w książce "Dary losu". Jego żona dodała: "Czasem jeszcze próbuję, mówię: »Ugotuję ci, co chcesz, przywiozę cię do nas albo Daniel cię przywiezie...«. Ona odmawia: »Nie, najmilsi, ja nie wychodzę«. Nie i już, więc nie drążę. To jej decyzja, trzeba to uszanować. Chociaż żal. Żal, bo tęsknimy, bo jest jedyna i niepowtarzalna".