- Kim był Zdzisław Beksiński?
- Mówił, że maluje "wyłącznie dla siebie"
- Zdzisław Beksiński najpierw stracił żonę, potem syna
- Mordercę znał bardzo dobrze. Kto zabił Zdzisława Beksińskiego?
- Ugodzony nożem 17 razy, zmarł na miejscu
Kim był Zdzisław Beksiński?
Zdzisław Beksiński był jednym z najbardziej znanych malarzy XX wieku. Jego twórczość to surrealistyczne, niepokojące obrazy, których tematem przewodnim było przemijanie oraz śmierć. Artysta pochodził z Sanoka. W 1977 roku przeniósł się do Warszawy wraz z żoną i teściową. W tym mieście mieszkał też jego syn Tomasz.
Mówił, że maluje "wyłącznie dla siebie"
Jego obrazy nie miały tytułów, tylko numery. Inspirowali się nim współcześni twórcy a on sam zwykł mawiać, że maluje "wyłącznie dla siebie" i sam nikim się nie inspiruje. Choć odnosił sukcesy a jego twórczość była doceniana, jego życie prywatne nie było usłane różami.
Zdzisław Beksiński najpierw stracił żonę, potem syna
Ukochana żona artysty - Zofia miała tętniaka aorty. Zmarła 22 września 1988 roku. Ich syn, Tomasz, który był tłumaczem i dziennikarzem radiowym, rok później odebrał sobie życie. Odszedł 24 grudnia 1999 roku. Ze względu na te tragiczne wydarzenia w życiu artysty oraz jego twórczość a także tragiczną śmierć samego Beksińskiego, jego rodzina nazywana była "przeklętą".
Mordercę znał bardzo dobrze. Kto zabił Zdzisława Beksińskiego?
Do tragicznej śmierci Zdzisława Beksińskiego doszło 21 lutego 2005 roku. Malarz bardzo dobrze znał tego, który go bestialsko zamordował. Był to 19-letni mieszkaniec Wołomina. Wraz ze swoją rodziną często bywał w mieszkaniu Beksińskiego. Pomagał m.in. przy sprzątaniu mieszkania i naprawianiu drobnych usterek.
Ugodzony nożem 17 razy, zmarł na miejscu
Chłopak zadłużył się u lokalnych gangsterów i właśnie z tego powodu udał się do Beksińskiego. Chciał, by ten pożyczył mu ponad 2 tys. zł. Artysta odmówił, próbował skontaktować się z ojcem chłopaka. Około godz. 21.30 został przez 19-latka zaatakowany. Ugodzony nożem 17 razy, zmarł na miejscu.
Jaką karę dostał zabójca Zdzisława Beksińskiego?
Sprawca bestialskiego morderstwa Beksińskiego i jego 16-letni kuzyn, próbowali zatuszować ślady zbrodni. Przenieśli ciało na balkon, usuwali ślady krwi. Z mieszkania zabrali dwa aparaty fotograficzne i około 100 płyt CD o łącznej wartości około 3 tys. zł. Ciało Beksińskiego znalazł szwagier oraz ojciec sprawcy, Krzysztof K.
"Nie mogłem uwierzyć w tę nonsensowną śmierć"
Beksiński był pełen życia, te kontakty nasze były częste, zarówno telefoniczne, jak też moje wizyty w Warszawie. Gdy 21 lutego przyszedłem do pracy, zadzwonił do mnie burmistrz z nieoficjalną informacją, że Beksiński został zamordowany. Nie mogłem w to uwierzyć, kompletnie. Myślałem, że to bzdury, plotki. Natychmiast wykręciłem numer do niego i zastanawiałem się, co mu powiem, gdy odbierze, jaki temat mam z nim poruszyć, przecież nie powiem mu, że mam informację, że został zamordowany. W stu procentach byłem przekonany, że on ten telefon odbierze - wspomina tamten dzień Wiesław Banach, były dyrektor muzeum w Sanoku i przyjaciel Beksińskiego w rozmowie z TVP.info.
Słuchawkę podniósł jego szwagier i wtedy stało się jasne, że to wszystko prawda. Zamknąłem się w gabinecie i przez dwie godziny nie mogłem z siebie słowa wydobyć. To był szok. Rzecz, której nie da się zrozumieć. Potem wyszło na jaw, kto i dlaczego to zrobił. Absurdalnym było, że znał mordercę, ufał mu, że został pozbawiony życia u siebie w mieszkaniu. Nie mogłem uwierzyć w tę nonsensowną śmierć - opowiadał przyjaciel artysty.
Za swój czyn Robert K. został skazany na 25 lat więzienia. Jego kuzyn otrzymał 5 lat za współudział w zbrodni. Skrócono W wyniku apelacji kara dla nastolatka została skrócona do czterech lat ze względu na pogarszający się stan psychiczny.