Edward Linde-Lubaszenko uwielbia kobiety. Miał cztery żony
W niedzielę, 8 lutego br. media obiegła wiadomość o śmierci Edwarda Linde-Lubaszenko. Był aktorem znanym i lubianym. Widzowie kojarzą go głównie z takich filmów jak
- "Poranek kojota"
- "Sztos"
- "Psy"
- "Chłopaki nie płaczą"
- "E=mc2".
Edward Linde-Lubaszenko nigdy nie krył, że uwielbia kobiety. Otwarcie mówił, że miał ich tysiące, choć miał tylko a może aż cztery żony. Owocem jego związku z Asją Łamtiuginą jest syn, również znany aktor, Olaf Lubaszenko.
Edward Linde-Lubaszenko o swoim testamencie. "Pozamykam różne bankiety"
Aktor 23 sierpnia 2025 roku skończył 86 lat. Jakiś czas temu zdecydował, że kończy swoją aktorską karierę. W rozmowie z magazynem "Rewia" wyznał, że nie zamierzał spisywać testamentu. Okazuje się, że nie zamierzał też sam dzielić majątku pomiędzy dwójkę dzieci (Beatę i Olafa Lubaszenkę) oraz byłe żony. Zażartował nawet, że nie wie, czy po jego śmierci "będzie co dziedziczyć".
Gdy już będę czuł, że nadchodzi ten czas, to pozamykam różne bankiety w restauracjach. Po co to zostawiać? Żeby później inni bankietowali? Skoro ja mogę jeszcze sam dobrze zahulać i to za swoje, to nie będę sobie żałować - mówił w wywiadzie dla magazynu "Rewia".
Edward Linde-Lubaszenko tego po sobie nie zostawił
Edward Linde-Lubaszenko wyznał również, że nie zostawił po sobie długów ani niezapłaconych rachunków. Żadnych długów. Nigdzie i u nikogo. [...] Chcę wyjść stąd z czystą kartą. Wiem, że pójdę do nieba, więc muszę mieć czystą kartę, żeby mnie tam wpuścili. [...] Nic po sobie nie zostawię - powiedział aktor.