Dziennik Gazeta Prawana logo

To u jego boku odnalazła szczęście. Nigdy nie dowiedziała się, że została wdową

14 września 2025, 08:19
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Krystyna Kołodziejczyk
Krystyna Kołodziejczyk była z drugim mężem przez 40 lat. Nigdy nie dowiedziała się, że została wdową/AKPA
Krystyna Kołodziejczyk znana była głównie z drugoplanowych, ale bardzo charakterystycznych ról. Prywatnie dopiero drugie małżeństwo przyniosło jej szczęście Żartowała, że przepisem na jej drugi udany związek jest to, żeby rzadko się widywać. Gdy była w śpiączce farmakologicznej, jej ukochany Wiesław Szyszko odszedł. Ona zmarła dwa tygodnie później.

Gwiazda czasów PRL. Kim była Krystyna Kołodziejczyk?

Krystyna Kołodziejczyk przez znajomych nazywana "Kiksą" grała m.in. w serialu "Zmiennicy", w którym wcielała się w postać matki Mariana Koniuszki oraz filmie "Kogel-mogel", w którym zagrała przyjaciółkę pani Wolańskiej. Drugoplanowe role przypadły jej również w udziale w takich produkcjach jak "Tulipan", "39 i pół" czy "Siedlisko".

Pierwsze małżeństwo Krystyny Kołodziejczyk zakończyło się skandalem. Miała romans z Englertem?

Aktorka użyczyła również głosu m.in. Marge Dursley w filmie "Harry Potter i więzień Azkabanu" oraz postaci Muchy w "Pszczółce Mai". Jej życie prywatne było dosyć burzliwe. Pierwszym mężem Krystyny Kołodziejczyk był reżyser Andrzej Ziębiński. Poznali się na premierze sztuki "Pani prezesowa" w bydgoskim Teatrze Polskim w 1964 roku. Owocem tego związku był syn Marcin, który poszedł w ślady ojca.

Związek ten zakończył się w atmosferze skandalu. Miał się do niego przyczynić romans aktorki z Janem Englertem. Kiedy nasz związek zaczął się rozpadać w 1972 r., przyjechaliśmy do Warszawy i zagrałam w telewizyjnej sztuce z Jankiem Englertem, co skończyło się niewinnym flirtem. Nigdy nie byliśmy parą, choć krążyły takie plotki - wspominała Krystyna Kołodziejczyk w rozmowie z tygodnikiem "Życie na gorąco".

Z drugim mężem "Kiksa" była przez 40 lat. Jaką miała receptę na udany związek?

Szczęście aktorka odnalazła u boku drugiego męża. Wiesław Szyszko był pilotem Polskich Linii Lotniczych LOT. Ich małżeństwo trwało 40 lat. Aktorka żartowała, że tajemnicą ich udanego związku jest to, że rzadko się widują.

Uniwersalnej pewnie nie ma, ale to, co u mnie miało znaczenie, to przyjaźń i zadowolenie obojga z wykonywanej pracy. I jeszcze to, że niezbyt często się widywaliśmy. Mąż, Wiesław Szyszko, był szefem pokładu w PLL LOT i ciągle latał po świecie, więc w roku pół roku nie było go w domu - mówiła w rozmowie z Viva.pl.

Syn ze związku aktorki z pilotem poszedł w ślady ojca i również latał. Rzadko bywali razem na salonach, nie pozowali wspólnie na czerwonym dywanie. Ich śmierć do dziś wzbudza ciekawość.

Krystyna Kołodziejczyk nigdy nie dowiedziała się, że została wdową. Co się stało?

Okazuje się, że Krystyna Kołodziejczyk nigdy nie dowiedziała się, że została wdową. Gdy trafiła do szpitala we wrześniu 2021 w ciężkim stanie, wprowadzono ją w stan śpiączki farmakologicznej. W tym czasie zmarł jej drugi mąż. Chorował na raka trzustki. Krystyna Kołodziejczyk nie odzyskała przytomności i zmarła dwa tygodnie później. Aktorka miała 82 lata. Parze zorganizowano wspólny pogrzeb. Ceremonia odbyła się w warszawskim kościele św. Andrzeja Apostoła i Brata Alberta.

Pogrzeb Krystyny Ko?odziejczyk
Krystyna Kołodziejczyk została pochowana wraz ze swoim drugim mężem. Odeszła dwa tygodnie po jego śmierci/Piotr Molecki

Kontrowersyjny nekrolog i wspólny pogrzeb. Jak pożegnano Krystynę Kołodziejczyk?

Kontrowersyjny okazał się nekrolog opublikowany przez zespół Och-Teatru, z którym Krystyna Kołodziejczyk występowała od początku. Będziemy zawsze o tobie pamiętać, a twoja złota myśl: "Seks i alkohol gwarantem pogodnej starości" będzie nam przyświecać. Odpoczywajcie z Wiesiem spokojnie - napisano.

Krystyna Kołodziejczyk
Krystyna Kołodziejczyk wyszła za mąż po raz drugi za Wiesława Szyszkę. Mężczyzna był pilotem. /Piotr Molecki

Krystyna Janda żegnając ją wspominała, że "Kiksę" znali wszyscy. Żyła, tańcząc, śmiejąc się, żartując. Rozsadzała ją radość życia, w każdym razie taki stworzyła sobie wizerunek. O mężu, synach, kolegach, wszystkich, mówiła zawsze z radością i w superlatywach. Wydawało się, że cały świat jest jej przyjazny, wszyscy ludzie na świecie. Była żywą legendą, chodzącą historią łódzkiej filmówki, kinematografii, potem wielu teatrów a przede wszystkim ludzi, ludzi, ludzi i artystów - napisała Janda na swoim Facebooku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj