Genialny aktor teatralny

W 1956 r. Bronisław Pawlik ukończył warszawską PWST, jednak nie obronił dyplomu. Był to czas, kiedy Pawlik udzielał się nie tylko jako aktor, ale również jako reżyser. W wywiadzie dla PAP przed laty aktor Jan Kociniak wspominał Pawlika tymi słowami: „Byłem bardzo młodym aktorem. Moje relacje z Bronisławem Pawlikiem przypominały stosunek rzemieślnika do mistrza. Był już wtedy bardzo znanym aktorem. Nigdy jednak nie dał nam odczuć, że jest kimś tak wielkim. Był bardzo życzliwy, miły. Był to człowiek skromny, serdeczny i koleżeński”. Na różnych scenach teatralnych Bronisław Pawlik wykreował przeszło 130 ról.

Reklama

Filmowa kariera Bronisława Pawlika

Równolegle rozwijała się kariera filmowa Pawlika - zagrał m.in. w "Mężu swojej żony" (1960) Stanisława Barei, "Smarkuli" (1963) Leonarda Buczkowskiego, "Don Gabrielu" Ewy i Czesława Petelskich, "Hrabinie Cosel" Jerzego Antczaka, "Zmorach" Wojciecha Marczewskiego. Warto również wspomnieć o kultowych dziś komediach Barei, jak "Miś" (1980) i "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz" (1978). W pięciu odcinkach „Stawki większej niż życie” był zegarmistrzem Bartkiem - łącznikiem Hansa Klossa z bliżej nieokreślonym w serialu "podziemiem". „Zdyskontował” tę kreację w odcinku serialu "Bank nie z tej ziemi" pt. "Puszka z Pandorą" (1994), w którym wystąpił jako "Bartłomiej Kontakt" - zmieszany nieco niespodziewanymi odwiedzinami swego konspiracyjnego druha, ale skuteczny jak zwykle. Był niezrównanym Ignacym Rzeckim w serialu Ryszarda Bera, adaptacji "Lalki"" Bolesława Prusa.

Bronisław Pawlik i "Miś z okienka"

Reklama

23 czerwca 1957 r. w polskiej telewizji pojawił się mały miś. Z kukiełką rozmawiał na różne ciekawe dla dzieci tematy Bronisław Pawlik. Ten program nosił tytuł "Miś z okienka". W tygodniku „Radio i Telewizja” z 1960 roku pisano: „Nie trzeba przedstawiać Bronka. Znają go bez wyjątku wszyscy telewidzowie. Każdy, kto ma telewizor choćby od miesiąca, na pewno oglądał ulubioną pozycję odbiorców w wieku od 3 do 103 lat - Misia z okienka. Bronek to przyjaciel Misia, opiekun, doradca - jednym słowem, taka bardzo bliska osoba, którą się kocha, lubi, szanuje...".

Czy Bronisław Pawlik naprawdę to powiedział na koniec dobranocki?

Miś przemawiał głosem dwóch aktorek - Ewa Florczak i Danuty Przesmyckiej. O jednym z odcinków "Misia z okienka" krążą legendy. Mówiło się, że Bronisław Pawlik nie zdawał sobie sprawy, że nadal jest na wizji (program był nadawany na żywo) i miał rzekomo powiedzieć: "A teraz, drogie dzieci, pocałujcie Misia w d..., idę na wódkę". Czy naprawdę tak było? A może powiedział to inny aktor, Stanisław Wyszyński, który też rozmawiał w telewizji z misiem? Prawdę o legendarnym incydencie sprawdziła dziennikarka "Gazety Wyborczej".

Na tropie "Misia z okienka"

Śledztwo w sprawie tej wtop-legendy przeprowadziła dziennikarka „Gazety Wyborczej” Małgorzata I. Niemczyńska ("Zrobieni w Misia. Na tropie największego oszustwa PRL"). Z mocą stwierdziła, taka sytuacja była niemożliwa. "Miś... zawsze kończy się tak, że prowadzący zamyka okienko i od razu zaczyna lecieć muzyka". Nigdzie też nie trafiła na ślad takiego nagrania. Sam Pawlik po latach powiedział, że była to tylko ładna anegdota. "Ja wyszedłem z tego (programu) po prostu dlatego, że obawiałem się, że twarz może się zanadto już opatrzyć. Można ryzykować, bo jednak robiłem inne rzeczy, również w teatrze. I tutaj - ku niezadowoleniu zresztą redakcji - się wycofałem" - mówił Bronisław Pawlik w jednym z wywiadów.

Bronisław Pawlik całe życie walczył z nałogiem

Bronisław Pawlik był tytanem pracy. Z żoną, Anielę Świderską, przeżył 50 lat. Ich życie było wypełnione miłością, pracą i naznaczone alkoholizmem aktora. Bronisław Pawlik zmagał się z chorobą alkoholową, która miała destrukcyjny wpływ na jego życie, zdrowie, karierę i małżeństwo, a ostatecznie przyczyniła się do jego śmierci na nowotwór żołądka w 2002 roku. Aktor próbował tuszować zapach alkoholu, wylewając na siebie hektolitry wody kolońskiej.