Jedyna w swoim rodzaju, oryginalna i zabawna. Obdarzona dowcipem i talentem do wymyślania pasjonujących historii. Jednych zachwycała, innych gorszyła, bo miała ostry język. Uwielbiała konie, mężczyzn, hazard, używki i podróże. Była też tytanem pracy i dzielnie wychowała sama dwóch synów. Joanna Chmielewska to kobieta o wielu twarzach.

Joanna Chmielewska - pani architektka zaczyna pisać

Czytelnicy i krytyka literacka do najlepszych w całym dorobku Joanny Chmielewskiej zgodnie zaliczają powieści "Całe zdanie nieboszczyka" i "Wszystko czerwone". Ich bohaterka, Joanna, architekt zatrudniony w pracowni projektowej, przypadkowo wplątuje się w niezwykłe intrygi kryminalne o międzynarodowym podłożu. Napisała też m.in. "Lesia", "Studnie przodków" czy "Wszyscy jesteśmy podejrzani". Zadebiutowała jako pisarka w 1964 r. Zanim rozkręciła się na dobre jej kariera pisarska, pracowała w biurze projektów jako architektka. Jej powieści zostały przetłumaczone na 11 języków. Napisała w sumie 42 książki. Na podstawie jej powieści nakręcono filmu "Skradziona kolekcja" i "Lekarstwo na miłość".

Reklama
Reklama

Mąż nie chciał, żeby Joanna Chmielewska ośmieszała jego nazwisko

Joanna Chmielewska miała tak naprawdę na imię Irena, z domu Becker, po mężu - Kuhn. Gdy zaczęła pisać, przyjęła pseudonim. Była jeszcze wtedy mężatką, a mąż nie chciał, żeby ośmieszała jego nazwisko. Naprawdę nazywała się Irena Kuhn. Do końca życia miała dokumenty na nazwisko Irena Kuhn. Lubiła powtarzać anegdotę, że kiedyś pomyliła się w urzędzie skarbowym i wypełniła dokumenty, podpisując się jako Chmielewska.

Szczęście w pracy, nieszczęście w miłości

Joanna Chmielewska była tytanem pracy. W tej dziedzinie jej się wiodło. Gorzej z miłością. Jej ukochany Stanisław Kuhn zostawił ją z dwójką synów. Na wakacjach nad morzem zakochał się w koleżance, którą uczyli oboje grać w brydża. Chmielewska rozstanie ciężko przeżyła, ale pozbierała się. "Zawsze podobali się jej mężczyźni silni, a ona nie dawała sobą rządzić. Dlatego iskrzyło między nią i mężem czy prokuratorem Wojciechem, nazywanym przez nią Diabłem. To się na dłuższą metę nie mogło udać. Faktem jest, że mąż i dwaj partnerzy ją też oszukiwali, zdradzali, w pewnym sensie wykorzystywali finansowo. Jeden mężczyzna jej nie zawiódł, to był Piotr, przyjaciel z Francji, z którym całe życie się rozmijała. Po rozwodzie nigdy też nie wyszła za mąż. Przysięgła sobie, że jeden ślub w życiu jej wystarczy" - mówiła dziennik.pl Katarzyna Droga, autorka książki pt. "Niełatwo mnie zabić: opowieść o Joannie Chmielewskiej".