- Ziemniaki na egzaminie do szkoły aktorskiej
- Irena Kwiatkowska w Powstaniu Warszawskim
- Irena Kwiatkowska - gwiazda kabaretów
- Miłość życia Ireny Kwiatkowskiej
- Irena Kwiatkowska - perfekcyjna profesjonaliska
Widzowie zapamiętali Irenę Kwiatkowską przede wszystkim jako Kobietę Pracującą z serialu "Czterdziestolatek" (1974) oraz Zofię Jankowską, matkę Pawła w "Wojnie domowej" (1965) w reż. Jerzego Gruzy. A także jej brawurowo wykonaną piosenkę "Nogi roztańczone" w "Hallo Szpicbródka, czyli ostatni występ króla kasiarzy" (1978) w reż. Janusza Rzeszewskiego. W "Rozmowach kontrolowanych" (1991) Sylwestra Chęcińskiego wraz z Aliną Janowską stworzyły zabawny duet - w mistrzowskim, właściwym dla obu aktorek stylu.
Ziemniaki na egzaminie do szkoły aktorskiej
Irena Kwiatkowska urodziła się 17 września 1912 r. w Warszawie. Kieszonkowe najchętniej przeznaczała na bilety do teatru. Już w gimnazjum im. Klementyny Hoffmanowej zaczęła się interesować aktorstwem. W 1932 r. dostała się na Wydział Aktorski Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej w Warszawie, recytując na egzaminie wiersze Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego i zbierając z podłogi rozsypane ziemniaki - takim zadaniem aktorskim zaskoczył ją egzaminujący Aleksander Zelwerowicz.
Irena Kwiatkowska w Powstaniu Warszawskim
Podczas okupacji niemieckiej brała udział w tajnych przedstawieniach, współpracując z reżyserami Tadeuszem Byrskim i Leonem Schillerem. Aby się utrzymać obierała ziemniaki, a później wydawała obiady w stołówce Rady Głównej Opiekuńczej. Po Powstaniu Warszawskim - Akowski pseudonim "Katarzyna" - podzieliła los mieszkańców stolicy i musiała opuścić miasto. Pieszo z plecakiem, w którym mieścił się cały jej dobytek, dotarła do Makowa Podhalańskiego.
Irena Kwiatkowska - gwiazda kabaretów
W listopadzie 1946 r. Irena Kwiatkowska dołączyła do pierwszego powojennego kabaretu "Siedem Kotów" w Krakowie. Teksty dla niej zaczął pisać Konstanty Ildefons Gałczyński, powołując do scenicznego życia w Teatrzyku Zielona Gęś postaci m.in. Hermenegildy Kociubińskiej i Żony Wacia. Później występowała w kabaretach Szpak (1954-61), Dudek (1964-74) i telewizyjnym Kabarecie Starszych Panów, który dziś bez niej wydaje się niewyobrażalny. "Ci, którzy stworzyli panią Irenę i jej zawdzięczają nieprzemijającą popularność, to oczywiście Konstanty Ildefons Gałczyński i Jeremi Przybora. W ich wierszach, monologach, skeczach, piosenkach aktorka odnalazła siebie - ekscentryczkę o rozbudowanym ego, obdarzoną darem rozumienia bliźnich. Kwiatkowska potrafiła oderwać kreowane przez siebie postacie od nieraz nachalnych politycznych realiów" - napisał Ryszard Marek Groński („Polityka”, 2011). Od 1948 r. Irena Kwiatkowska była związana z teatrami stołecznymi. Grała dużo w Teatrze Telewizji. W 1973 r. otrzymała Złoty Mikrofon za rolę Plastusia i Pani Eufemii oraz za całokształt wybitnej twórczości aktorskiej w audycjach dla dorosłych i dzieci. Po raz ostatni na ekranie Kwiatkowska wystąpiła w „Jeszcze nie wieczór” Jacka Bławuta (2008), nakręconym w Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie. Za swoją pracę artystyczną dostała wiele nagród.
Miłość życia Ireny Kwiatkowskiej
Gdy Irena Kwiatkowska wróciła w 1945 r. do Warszawy, zaangażowała się do Polskiego Radia, w którym poznała Bolesława Kielskiego, lektora radiowego (a w latach 60. prowadzącego pierwsze teleturnieje, m.in. "Kółko i krzyżyk"). Pobrali się w 1948 roku. „Najsłynniejsza polska Kobieta Pracująca w 1994 r. przeszła na emeryturę. Na pewno wiązało się to ze śmiercią jej męża Bolesława Kielskiego” - napisała Agnieszka Niemojewska w "Rzeczpospolitej" (2018). "Nie mieli dzieci – aktorka świadomie nie zdecydowała się na macierzyństwo – mieli tylko siebie. Mąż ją bardzo wspierał: chodził nie tylko na premiery, ale też na regularne przedstawienia. Gdy więc śmiertelnie zachorował, ona pielęgnowała go do ostatnich dni. Kiedy zmarł w 1993 r., Kwiatkowska – wówczas już 81-letnia – zamknęła się w sobie, a wolny czas najchętniej spędzała na spacerach lub słuchała Radia Maryja (o czym mówiła otwarcie i co naraziło ją na środowiskowy ostracyzm)” - dodała.
Irena Kwiatkowska - perfekcyjna profesjonaliska
"Kiedy słyszę dziś bardzo często używane słowo »gwiazda« zawsze myślę: prawdziwą gwiazdą to była pani Irena Kwiatkowska" - mówi PAP Jacek Kawalec, który przez dziesięć lat występował w spektaklu "Zielona Gęś", wyreżyserowanym przez Jarosława Kiliana w Teatrze Polskim w Warszawie. "Ale gwiazdą była wyłącznie na scenie albo przed kamerą, poza nią zachowywała się całkiem zwyczajnie - taka szara myszka nawet" - podkreśla. Zapamiętał ją jako "perfekcyjną profesjonalistkę”. "W teatrze pojawiała się zawsze dwie godziny przed spektaklem, siadała za kulisami i w skupieniu przepowiadała teksty. Znała nie tylko własny tekst na pamięć, ale także pozostałych postaci" – wyjaśnia Jacek Kawalec.
Zamknięta, serdeczna, oszczędna filantropka
"Była osobą raczej zamkniętą towarzysko, ale bardzo serdeczną. Była bardzo oszczędna, skrupulatna. Mówiono, że była skąpa. To nieprawda. Ona nie manifestowała swoich gestów. Pieniądze, które miała, przesyłała po cichu do domów dziecka, na biedne dzieci. Zawsze robiła to po cichu, prosząc, żeby tego nie nagłaśniać. Kiedy tylko dostała nagrodę, albo pieniądze - rozsyłała je potrzebującym dzieciom" - powiedział PAP Wiesław Gołas po śmierci artystki. "„Zawodowo była bardzo miła i serdeczna, mało wylewna. Miałem to szczęście, że darzyła mnie sympatią. Zawsze o niej pamiętałem, z okazji imienin czy świąt do niej dzwoniłem. Była tym bardzo wzruszona, powtarzała: »jak ty o mnie pamiętasz«. Jak mógłbym o niej nie pamiętać?" - dodał.