Dziennik Gazeta Prawana logo

Bard i gwiazdor PRL zmarł w niedostatku. Widzowie pamiętają go z serialu "Dom"

17 lipca 2025, 13:50
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Warszawa 1994. Aktor i piosenkarz Jerzy Michotek z żoną
Warszawa 1994. Aktor i piosenkarz Jerzy Michotek z żoną/PAP
Jerzy Michotek nazywał siebie "starym, naiwnym, lwowskim dzieckiem". Śpiewał, grał w filmach i serialach. W czasach PRL znali go wszyscy. Występami w serialach "Polskie drogi" (1976) i "Dom" (1980) podbił serca widzów. Zmarł 30 lat temu, 17 lipca 1995 r. Pod koniec życia ciężko chorował i cierpiał niedostatek.

Jerzy Michotek urodził się w Częstochowie 31 sierpnia 1921 r., ale do 1939 roku mieszkał we Lwowie. Pochodził z rodziny o korzeniach ormiańskich, od pokoleń osiadłej we Lwowie. Jego ojciec Feliks był właścicielem cukierni mieszczącej się w starej kamienicy nr 24 w Rynku.

Serca należy do Lwowa

II wojnę światową przeżył w sowieckich łagrach. Po wojnie osiedlił się we Wrocławiu. W 1950 roku ukończył studia na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Wrocławskiego ze specjalnością historyk literatury polskiej. Ale jego serce najmocniej biło na scenie. Po studiach przeniósł się do Warszawy, gdzie zdał eksternistyczny egzamin aktorski i reżyserski. Podczas studiów prowadził teatr akademicki i cykl audycji radiowych "Wesoła Wrocławska Karuzela". W latach 1953–1961 aktor Teatru Syrena. Szybko zyskał status gwiazdy, lwowskiego barda. "Dla mnie Lwów to samo życie. Pogoda. Antyfałsz"- powiedział w jednym z wywiadów.

Kariera Jerzego Michotka

W 1956 r. Jerzy Michotek zadebiutował na dużym ekranie rolą Jana Flisaka w filmie "Sprawa pilota Maresza". Występami w serialach "Polskie drogi" (1976) i "Dom" (1980) podbił serca widzów. W "Domu" zagrał Tolka Pocięgłę, repatrianta wracającego do kraju o kulach. Potem były role m.in. w komedii "Wyjście awaryjne", "Jance" i "C.K. Dezerterach". Jerzy Michotek także śpiewał, koncertował i nagrywał płyty. Popularyzował przedwojenna kulturę ukochanego Lwowa.

Choroba i śmierć Jerzego Michotka

Jerzy Michotek chorował na serce. Zmarł w samotności. Dziennikarz Marek Różycki jr wspominał, że rozmawiał z artystą niedługo przed jego śmiercią. "Kochający ludzi, uczynny, bezinteresowny, serdeczny, przyjazny - umierał w ogromnym osamotnieniu, w dyskomforcie psychicznym i wielkim niedostatku" - napisał.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj