Edward Gierek był I sekretarzem KC PZPR, którego wielu Polaków do dziś wspomina z ogromnym sentymentem oraz nostalgią. Powszechne było i do dziś znane jest jego zawołanie do robotników: "Pomożecie?". Wielu Polaków wciąż także uważa, że "za Gierka było lepiej".
Tym autem nie chciał jeździć Edward Gierek
Gdy rządził jako I sekretarz KC PZPR w Polsce powstawały wielkie inwestycje takie jak budowa Dworca Centralnego, czy bloki mieszkalne. W sklepach pojawiła się Coca-Cola a Polacy zaczęli jeździć "Maluchem", czyli Fiatem 126p.
Z tym ostatnim wiąże się anegdota dotycząca Edwarda Gierka. Można o niej przeczytać w książce autorstwa Stanisława Sątowicza pod tytułem "Byłem Gorylem Gomułki i Gierka". Okazuje się, że I sekretarz KC PZPR nie chciał jeździć mercedesami.
Jakie auto zażyczył sobie Edward Gierek?
"Zażyczył sobie fiata 125. I my też fiatami. Te nasze fiaty bardzo często się psuły, ale Gierek był uparty" - pisze Sątowicz. "Mamy jeździć polskimi samochodami na włoskiej licencji. No trudno, jeździliśmy, do czasu" - wspominał kierowca Gierka. Tym momentem opisywanym przez Sątowicza była jazda do Łańska, która odbyła się zimą. Po godzinie jazdy zepsuło się nie tylko ogrzewanie, ale też spryskiwacze podające płyn na szyby.
"Mogliśmy rzecz jasna, zatrzymać samochód wiozący Gierka i powiedzieć, co się stało. Z tym, że co robić dalej? Wezwać samochód zapasowy? To trwałoby zbyt długo" - pisze Sątowicz. Jak opowiada wpadł na pomysł, by polewać przednią szybę wodą borżomi, czyli gruzińską wodę, którą wieźli na tylnym siedzeniu.
Te auta zagrażały życiu Edwarda Gierka
"Gierek się nawet nie dowiedział, jakie mieliśmy problemy po drodze. Musiał się tylko zdziwić, że z dwudziestu czterech butelek wody borżomi w skrzynce zostało zaledwie kilka" - pisze Sątowicz. Jak dodaje w końcu ktoś przekonał Edwarda Gierka, by kupić "normalne wozy". "Fiaty zagrażały nie tylko naszemu życiu, ale życiu pierwszego sekretarza" - pisał kierowca I sekretarza KC PZPR.
Edward Gierek w końcu zgodził się, by kupić cztery lub pięć peugeotów 604. Gdy doszły do stu tysięcy przejechanych kilometrów, zostały zamienione na 605. Wszystkie zwykłe, bez specjalnych dodatków. Gdy nastały czasy Wojciecha Jaruzelskiego kupiono jednego opancerzonego peugeota 605.