Dziennik Gazeta Prawana logo

Wstrząsające wyniki sekcji zwłok dziecka. Przed śmiercią jadło lody pistacjowe

22 września 2025, 14:22
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Dziewczynka przed śmiercią zjadła trzy porcje lodów pistacjowych
Dziewczynka przed śmiercią zjadła trzy porcje lodów pistacjowych/Shutterstock
Siedmioletnia Anna zmarła w męczarniach. Dzień przed śmiercią zjadła lody pistacjowe, którymi poczęstowała ją ciotka. Wyniki sekcji zwłok dziecka jednoznacznie wskazywały na otrucie. Motyw zbrodni nadal pozostaje niejasny, nikt nie rozwikłał tajemnicy sprzed lat. Te tragiczne wydarzenia miały miejsce w Niemczech.

Rodzinę mieszkającą w miasteczku Tamm-Hohenstange odwiedziła krewna, Elisabeth. Siedmioletnia Anna bardzo cieszyła się na tę wizytę. Anna, choć urodziła się w zamożnym domu, była surowo chowana, szczędzono jej luksusów. Benedikte, matka Anny, od lat chorowała na stwardnienie rozsiane. Anna od najmłodszych lat pomagała matce. Była dzieckiem kochanym i hołubionym.

Feralny wieczór z lodami pistacjowymi

20 stycznia 1993 r., małżonkowie Benedikte i Ernst udali się na spotkanie grupy religijnej, a Anna została z ciotką. Elisabeth poczęstowała bratanicę jej ulubionymi lodami pistacjowymi. Zjadła jedną porcję, a dziewczynka trzy. Anna dostała lody z sosem czekoladowym, ciotka sosu nie jadła, wymawiając się dbałością o linię. W nocy Anna bardzo źle się poczuła. Gdy rano rodzice zawieźli ją do szpitala, była w bardzo ciężkim stanie. Zmarła 21 stycznia przed południem. Śmierć dziecka budziła u lekarzy podejrzenia. Elisabeth, zanim pojechała do szpitala, posprzątała kuchnię i umyła w zmywarce pucharki po lodach. Potem w domu rodziców Anny pojawiła się policjantka i mówiła o możliwym zatruciu. Matka dziecka bała się, że ktoś jeszcze mógłby się zatruć i wyrzuciła do kosza cały zapas jedzenia, łącznie z resztką lodów i sosem czekoladowym.

Wynik sekcji zwłok

Lekarze przeprowadzili sekcję zwłok Anny i okazało się, że została otruta arszenikiem. Zanim przyszły jednak wyniki, ciało dziewczynki zostało już poddane kremacji, a rodzice urządzili pogrzeb. Biegli ustalili, że arszenik dziecko zjadło z lodami lub z sosem. Arszenik zaczyna działać po dwóch godzinach od spożycia, co by się zgadzało. Anna zjadła deser około 20.00, a po 22.00 zaczęła wymiotować.

Podejrzane zapasy arszeniku

W domu rodzinnym Anny arszeniku nie znaleziono, tak samo jak w mieszkaniu ciotki w Königstein. Tropy wiodły do apteki w Stuttgarcie, założonej przez rodziców Elisabeth i Ernsta. Po śmierci małżeństwa aptekarzy w 1987 r. doskonale prosperujący lokal wydzierżawiono, jednak i rodzeństwo, i Benedikte mieli klucze do budynku. W piwnicy znaleziono zapasy arszeniku. Brat i siostra odziedziczyli po rodzicach pokaźny majątek, który podzielili na pół. Dzielili się też zyskami z dzierżawy. Rodzinny interes miała przejąć Elisabeth, która studiowała farmację, jednak porzuciła studia na ostatniej prostej, gdy poznała zamożnego biznesmena, którego poślubiła i zawodowo zajęła się reklamą. Zastanawiająca była śmierć rodziców Elisabeth i Ernsta. Zmarli nagle, miesiąc po miesiącu, w 1987 r.

Wyrok i uniewinnienie

O otrucie Anny oskarżono Elizabeth. Proces poszlakowy ruszył dopiero w 1995 r. Oskarżona nie przyznawała się do winy i korzystając z prawa do zachowania milczenia z sądem komunikowała się przez adwokata. Została skazana na dożywocie. Obciążało ją przede wszystkim włączenie zmywarki, potraktowane jako chęć pozbycia się dowodów i poczęstowanie Anny lodami. Jej obrona wniosła o rewizję wyroku. Po kilku latach i apelacji do Trybunału Federalnego, Elizabeth została uniewinniona i wyszła z więzienia. Zebrane dowody zostały uznane za niewystarczające. Nadal jednak nie wiadomo, kto i dlaczego otruł 7-letnią Annę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj