Film "Noce i dnie" oraz jego serialowa wersja do dziś cieszą się ogromnym uznaniem wielu Polaków. Wielu widzów uważa, że nie ma lepszej produkcji w polskiej kinematografii.
Kultowe "Noce i dnie". O czym jest ten film?
Film ten powstał w 1975 roku. Wyreżyserował go Jerzy Antczak. Prace nad tą produkcją trwały dwa lata. Oprócz wersji kinowej powstał także serial telewizyjny o tym samym tytule, zrealizowany w 1977.
Główną oś fabularną filmu stanowi żywot małżeństwa ziemian, Barbary Ostrzeńskiej (Jadwiga Barańska) oraz jej męża Bogumiła Niechcica (Jerzy Bińczycki). Podczas ucieczki z zajętego przez Niemców i płonącego Kalińca (I Wojna światowa) Barbara wspomina swoje życie.
Wśród wspomnień jest niespełniona miłość do Józefa Tolibowskiego, małżeństwo z Bogumiłem, człowiekiem pełnym energii, gospodarnym, ale nie obytym towarzysko. Wątkiem jest także trud budowania wspólnego życia w Serbinowie, dużym majątku, którym mąż administrował. We wspomnieniach Barbary pojawia się również śmierć pierwszego dziecka, narodziny następnych a także kłopoty z wychowaniem syna Tomasza, sprzedaż Serbinowa, czy wreszcie choroba i śmierć Bogumiła.
"Noce i dnie". Kto gra w tym filmie?
W głównych rolach w filmie "Noce i dnie" widzowie mogli zobaczyć Jadwigę Barańską oraz Jerzego Bińczyckiego. Poza nimi w filmie zagrali m.in.:
- Stanisława Celińska – Agnieszka Śniadowska z d. Niechcic, córka Bogumiła i Barbary
- Kazimierz Mazur – Tomasz Niechcic, drugi syn Bogumiła i Barbary
- Andrzej Seweryn – Anzelm Ostrzeński, syn Michaliny i Daniela
- Beata Tyszkiewicz – rejentowa Stefania Holszańska
- Karol Strasburger – Józef Toliboski, pierwsza miłość Barbary
- Magdalena Zawadzka – Ksawunia Woynarowska
- Olgierd Łukaszewicz – Janusz Ostrzeński, syn Michaliny i Daniela
Kultowe "Noce i dnie". Jak powstał walc z tego filmu?
Jerzy Antkowiak wyreżyserował "Noce i dnie". Jeden ze słynnych utworów z tego filmu skomponował Waldemar Kazanecki. Mowa o "Walcu Barbary". Okazuje się, że ten motyw muzyczny powstał w 30 minut i w trakcie picia trzeciego piwka.
Po wychyleniu "hejnałem" drugiego piwka zasiadł do fortepianu i zaczął coś malować dźwiękami. Ciągle był niezadowolony. Przechodził od tonacji do tonacji. Motyw stawał się coraz bardziej śpiewny. Wstrzymywałem oddech, aby nie wyrwać go z nastroju. Nagle przerwał. Otworzył trzecie piwko, ale upił tylko trochę i postawił obok fortepianu. Położył ręce na klawiaturze. Zapachniało czymś niezwykłym! Kiedy oderwał palce od klawiatury, skrzywił się. Sięgnął po piwko. Wykończył je do dna i tym swoim nieśmiałym, delikatnym półszeptem powiedział. "Potraktuj to jako »rybkę«". "Nie, Waldusiu, to nie jest »rybka«. To w całości wejdzie do filmu! - wspominał Jerzy Antczak w rozmowie z Tvp.pl.