- Ludzie spod gruzów prosili o pomoc
- Ogromny mróz utrudniał akcję
- Uroczystości rocznicowe w Katowicach
- Największa katastrofa budowlana w historii współczesnej Polski
- "Najtrudniejsze zadanie w strażackiej karierze
W środę mija 20. rocznica katastrofy hali MTK, w której zginęło 65 osób, a ponad 140 zostało rannych. W sobotę, 28 stycznia 2006 r. w pawilonie nr 1 - największym na terenie MTK - odbywała się ogólnopolska wystawa gołębi pocztowych. Dach hali zawalił się ok. godz. 17.15. Zalegała na nim gruba warstwa śniegu i lodu.
Ludzie spod gruzów prosili o pomoc
W kulminacyjnym momencie akcji ratowniczej - między pierwszą a drugą w nocy - na miejscu pracowało ponad 1,3 tys. strażaków, ratowników górniczych i medycznych, policjantów, goprowców i żołnierzy. Pierwszy etap akcji ratowniczej zakończył się po kilkunastu godzinach, w niedzielę, 29 stycznia. Prace rozbiórkowe rozpoczęły się na początku lutego. W ich trakcie wydobyto ciała pozostałych poszkodowanych, ostatnie - 14 lutego. Akcja służb na miejscu tragedii trwała 551 godzin, a walka ocalałych i rodzin ofiar o sprawiedliwość - całe lata. Pierwsze szacunki mówiły o tym, że w obiekcie, w którym odbywała się właśnie 56. Ogólnopolska Wystawa Gołębi Pocztowych, było od 500 do 700 osób. Ostatecznie okazało się, że w środku było 1329 osób - wystawców, zwiedzających, personelu, służb technicznych i porządkowych. "Z wnętrza hali dochodzą głosy ludzi przygniecionych elementami dachu, wołających - proszących o pomoc" - wskazywali w raporcie strażacy.
Ogromny mróz utrudniał akcję
Jedną ze znajdujących się w środku była Sandrine Kosnicki - Francuzka z polskimi korzeniami. Po godzinie 17:00 na swoim targowym stoisku właśnie otwierała szampana. Wystrzał korka zlał się z szumem walącego się dachu. "Na podłogę!" - krzyknął jej ojciec. W rozmowie z reporterem RMF FM Marcinem Buczkiem przy okazji jednej z rocznic katastrofy wspominała, że niedługo później poczuła, że jest przygnieciona metalem i stalą. Mijały minuty i godziny. Akcja ratunkowa była trudna. Ratownicy musieli przedrzeć się przez warstwy gruzu, lodu i śniegu. "To pamiętam, to był ogromny mróz, który przy takiej katastrofie nie pomagał" - wspominał cytowany przez RMF Adam van der Coghen, pełniący w przeszłości funkcję naczelnika jurajskiej grupy GOPR.
Uroczystości rocznicowe w Katowicach
Rocznicowe uroczystości jak co roku odbyły się przy pomniku, wybudowanym w pobliżu placu po zawalonej hali. Podobnie jak w poprzednich latach podczas obchodów odczytano imiona i nazwiska ofiar, a później kapelani straży pożarnej i Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych zmówili modlitwę w ich intencji. Na koniec delegacje złożyły kwiaty i zapaliły znicze.
Największa katastrofa budowlana w historii współczesnej Polski
Wojewoda śląski Marek Wójcik przypomniał z swoim wystąpieniu, że wydarzenia sprzed lat były największą katastrofą budowlaną w historii współczesnej Polski. Jak podkreślił, pamięć o tamtych wydarzeniach, mimo upływu czasu, jest wciąż życia - zarówno osoby, które ocalały, jak i ratownicy będą nieśli do końca życia obrazy z tamtych dni. Wojewoda podziękował służbom, które w trudnych warunkach niosły pomoc poszkodowanym. "To dzięki państwa pracy ofiar tej katastrofy nie było więcej" - zaznaczył. Podkreślił też, że pamięć o tamtych wydarzeniach trwa nie tylko w środowisku ratowniczym, ale też jest doświadczeniem pokoleniowym dla mieszkańców Chorzowa i innych śląskich miast.
"Najtrudniejsze zadanie w strażackiej karierze
Nadbryg. Janusz Skulich, który przed 20 laty dowodził akcją ratowniczą w MTK, w rozmowie z dziennikarzami zaznaczył, że było to z wielu względów najtrudniejsze zadanie w jego strażackiej karierze. Podkreślił, że akcji towarzyszył potężny ładunek emocjonalny. "Wydaje mi się, że naszym obowiązkiem jest, żeby odświeżać pamięć o tym zdarzeniu, po to, żeby było zawsze przestrogą dla nas, uczyło nas pokory zarówno wobec tego, z czym przychodzi nam czasami wojować, jak i własnych umiejętności oraz oddawać szacunek tym wszystkim, którym się nie pomogło, tym ofiarom, ich rodzinom, bliskim, i tym wszystkim, którzy uczestniczyli w tym przedsięwzięciu ratowniczym" – powiedział gen. Skulich cytowany przez PAP. Generał uczestniczył w uroczystościach rocznicowych, upamiętniających ofiary katastrofy.
Seria zaniedbań przyczyną tragedii w Katowicach
Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego powołał specjalną komisję do zbadania przyczyn i okoliczności tragedii. Komisja przeprowadziła szczegółową analizę techniczną konstrukcji hali oraz dokumentacji związanej z jej budową i eksploatacją. Jak się okazało, bezpośrednią przyczyną katastrofy była utrata nośności kluczowych elementów konstrukcyjnych hali, w tym wiązarów, podciągów kratowych i słupów, spowodowana przeciążeniem śniegiem. Eksperci wskazali na błędy projektowe, wady konstrukcyjne oraz niestaranność montażu. Konstrukcja hali nie spełniała wszystkich wymagań norm projektowych, a jej dach nie był odśnieżany z należytą starannością, mimo wcześniejszych sygnałów o zagrożeniu. Już w 2002 roku doszło do awarii, która powinna była skutkować ponowną weryfikacją wytrzymałości konstrukcji - jednak takich działań nie podjęto.