Dziennik Gazeta Prawana logo

Krzysztof Antkowiak miał problemy przez ten hit. "Dochodziło do rękoczynów"

23 stycznia 2026, 13:14
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Antkowiak
Krzysztof Antkowiak miał problemy przez ten hit. "Dochodziło do rękoczynów"/PAP Archiwalny
Ten hit śpiewała cała Polska. Jego wykonawca, czyli Krzysztof Antkowiak stał się dzięki tej piosence gwiazdą. Zyskał ogromną popularność, ale sława miała też swoje ciemne strony. "Dochodziło do rękoczynów" - wyznał w jednym z wywiadów. O jaką piosenkę dokładnie chodzi?

Krzysztof Antkowiak był młodą gwiazdą czasów PRL. Jego dzieciństwo było związane z muzyką. Gdy miał pięć lat zadebiutował na scenie. Pojawił się podczas koncertu swojego ojca, czyli Witolda Antkowiaka, który współtworzył zespół Duet Egzotyczny.

Krzysztof Antkowiak zadebiutował w Opolu

Kiedy miał 15 lat wystąpił na festiwalu w Opolu. Krzysztof Antkowiak wykonał wtedy piosenkę, która stała się wielkim hitem. Chodzi o piosenkę "Zakazany owoc". Przebój ten stworzyli Jacek Cygan oraz Krzesimir Dębski. Młoda gwiazda otrzymała za wykonanie piosenki "Zakazany owoc" wyróżnienie i nagrodę publiczności.

Po latach Krzysztof Antkowiak wyznał, że nikt nie spodziewał się aż takiego sukcesu. Ani ja, ani moi rodzice, ani nawet twórcy tej piosenki, czyli Krzesimir Dębski i Jacek Cygan. A ten występ zmienił moje życie. Z dnia na dzień stałem się osobą rozpoznawalną - wyznał Antkowiak.

Krzysztof Antkowiak miał problemy przez ten hit

W piosenkarzu podkochiwały się zarówno młodsze, jak i starsze fanki. Wiele z nich miało plakaty Krzysztofa Antkowiaka powieszone nad łóżkiem. Jak przyznaje wykonawca hitu "Zakazany owoc" popularność miała również swoją ciemną stronę. Nawet jego koledzy bywali o niego zazdrośni.

Miałem wrażenie, że znalazłem się w jakimś matriksie. Musiałem się w tym wszystkim jakoś odnaleźć - wspominał Krzysztof Antkowiak. Bywało, że dochodziło do bójek i rękoczynów. Musiałem konfrontować się z rówieśnikami, którzy byli zazdrośni o to, że ich dziewczyny miały nad łóżkiem mój plakat. Wtedy nie było internetu, więc wszystko odbywało się twarzą w twarz. Momentami dochodziło do rękoczynów. Raz nawet mój kolega dostał za mnie - wyznał Krzysztof Antkowiak.

Krzysztof Antkowiak miał na pieńku z dyrektorem liceum

W liceum, jak wspomina piosenkarz, miał problemy z dyrektorem szkoły. (...) dyrektor szkoły robił mi bardzo pod górę. Chodziłem do liceum muzycznego, grałem na fortepianie i powinienem interesować się wyłącznie muzyką klasyczną - opowiadał.

Często słyszałem, że kariera w rozrywce uczniowi takiej szkoły nie przystoi. To była nieustanna walka - żebym mógł pojechać na koncert, żebym przeszedł z klasy do klasy. Mój ojciec wiele razy był wyzwany na dywanik. Dyrektor tłumaczył mu, że powinienem mieć zakaz występowania w telewizji - wspominał Antkowiak.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj