Krzysztof Antkowiak był młodą gwiazdą czasów PRL. Jego dzieciństwo było związane z muzyką. Gdy miał pięć lat zadebiutował na scenie. Pojawił się podczas koncertu swojego ojca, czyli Witolda Antkowiaka, który współtworzył zespół Duet Egzotyczny.

Krzysztof Antkowiak zadebiutował w Opolu

Kiedy miał 15 lat wystąpił na festiwalu w Opolu. Krzysztof Antkowiak wykonał wtedy piosenkę, która stała się wielkim hitem. Chodzi o piosenkę "Zakazany owoc". Przebój ten stworzyli Jacek Cygan oraz Krzesimir Dębski. Młoda gwiazda otrzymała za wykonanie piosenki "Zakazany owoc" wyróżnienie i nagrodę publiczności.

Reklama

Po latach Krzysztof Antkowiak wyznał, że nikt nie spodziewał się aż takiego sukcesu.Ani ja, ani moi rodzice, ani nawet twórcy tej piosenki, czyli Krzesimir Dębski i Jacek Cygan. A ten występ zmienił moje życie. Z dnia na dzień stałem się osobą rozpoznawalną - wyznał Antkowiak.

Krzysztof Antkowiak miał problemy przez ten hit

W piosenkarzu podkochiwały się zarówno młodsze, jak i starsze fanki. Wiele z nich miało plakaty Krzysztofa Antkowiaka powieszone nad łóżkiem. Jak przyznaje wykonawca hitu "Zakazany owoc" popularność miała również swoją ciemną stronę. Nawet jego koledzy bywali o niego zazdrośni.

Trwa ładowanie wpisu

Miałem wrażenie, że znalazłem się w jakimś matriksie. Musiałem się w tym wszystkim jakoś odnaleźć - wspominał Krzysztof Antkowiak. Bywało, że dochodziło do bójek i rękoczynów. Musiałem konfrontować się z rówieśnikami, którzy byli zazdrośni o to, że ich dziewczyny miały nad łóżkiem mój plakat. Wtedy nie było internetu, więc wszystko odbywało się twarzą w twarz. Momentami dochodziło do rękoczynów. Raz nawet mój kolega dostał za mnie - wyznał Krzysztof Antkowiak.

Krzysztof Antkowiak miał na pieńku z dyrektorem liceum

W liceum, jak wspomina piosenkarz, miał problemy z dyrektorem szkoły. (...) dyrektor szkoły robił mi bardzo pod górę. Chodziłem do liceum muzycznego, grałem na fortepianie i powinienem interesować się wyłącznie muzyką klasyczną - opowiadał.

Często słyszałem, że kariera w rozrywce uczniowi takiej szkoły nie przystoi. To była nieustanna walka - żebym mógł pojechać na koncert, żebym przeszedł z klasy do klasy. Mój ojciec wiele razy był wyzwany na dywanik. Dyrektor tłumaczył mu, że powinienem mieć zakaz występowania w telewizji - wspominał Antkowiak.