Dziennik Gazeta Prawana logo

Gerard z "Sanatorium miłości" o walce z rakiem. "Operacja była bardzo trudna"

23 kwietnia 2025, 15:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Iwona Mazurkiewicz i Gerard Makosz opowiedzieli o walce o zdrowie chorującego na raka mężczyzny
Iwona Mazurkiewicz i Gerard Makosz opowiedzieli o walce o zdrowie chorującego na raka mężczyzny/AKPA
Gerard Makosz, znany z programu "Sanatorium miłości", na początku kwietnia powiedział, że zachorował na raka. W środę on i jego ukochana, Iwona Mazurkiewicz, którą poznał w randkowym show TVP, opowiedzieli o diagnozie, operacji i leczeniu. Jak przyznała Iwona, Gerard Makosz "nie użala się nad sobą".

Iwona Mazurkiewicz i Gerard Makosz to najpopularniejsza para z "Sanatorium miłości". Poznali się w drugiej edycji programu. Teraz są już małżeństwem i razem mieszkają. W środowy poranek w ich domu gościła ekipa "Pytania na śniadanie". Opowiedzieli m.in. o chorobie Gerarda. Mężczyzna zachorował na nowotwór złośliwy. Pokazali też piękną willę z ogrodem.

Diagnoza i skomplikowana operacja

Kilka tygodni temu Iwona Mazurkiewicz za pośrednictwem social mediów podzieliła się informacją na temat choroby swojego męża. U Gerarda Makosza wykryto złośliwy nowotwór płuc. Mężczyzna musiał przejść operację, która okazała się niezwykle trudna i trwała ponad trzy godziny. Ostatecznie wszystko poszło po ich myśli i powoli senior wraca do pełnej sprawności. O szczegółach opowiedzieli w rozmowie z dziennikarzem "Pytania na śniadanie".

"Nie użala się nad sobą"

Co mi się podobało u Gerarda? Że mówi to z pasją i z radością. Nie użala się nad sobą i to jest też motto naszego życia, między innymi - powiedziała Iwona Mazurkiewicz.

Od operacji minęło sześć tygodni i Gerard Makosz powoli dochodzi do siebie. Operacja była bardzo trudna. Od roku zacząłem się badać dokładniej, bo mnie w pewnych momentach zatykało, jak szedłem. Okazało się, że [to] rak złośliwy. (...) Ja tę wiadomość przyjąłem tak po górniczemu. Głęboki oddech, twardo, jest coś, to jest, będziemy robić dalej. Natychmiast było zalecenie ze szpitala, żeby zrobić badanie całego brzucha - dodał Gerard Makosz.

Zapadła decyzja o pilnym zabiegu

Na szczęście okazało się, że w organizmie Gerarda Makosza nie ma jeszcze przerzutów, więc rak był operacyjny. Zapadła decyzja o pilnym zabiegu. W niedzielę do szpitala, w poniedziałek rano o 9.00 na blok operacyjny, obudziłem się na intensywnej terapii po trzech godzinach. Nie bolało mnie - podkreślił Gerard Makosz. Dodał, że "czuje się fantastycznie". A nawet jest już w stanie chodzić na spacery do lasu i ostatnio przeszedł 4,5 km

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj