Dziennik Gazeta Prawana logo

Gomułka przeniósł bal, Gierek wrócił do zwyczaju Bieruta

1 stycznia 2026, 11:34
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Gomułka
Sylwester w PRL. Gomułka przeniósł bal, Gierek wrócił do zwyczaju Bieruta/PAP Archiwalny
Ostatnia noc w roku, czyli sylwester w PRL, był doskonałą okazją do pokazania jak władza brata się z ludem. Mimo, że w czasach PRL wszystko było szare i ponure, to 31 grudnia bawiono się do upadłego. Jednak i w tym dniu włodarze potrafili trochę "namieszać". Skąd dokąd Władysław Gomułka przeniósł sylwestrowy bal? Jakie przemówienia skrócił Edward Gierek?

Sylwester PRL. Bierut pląsał z przodownicami pracy

Gdy władzę w PRL sprawował Bolesław Bierut tradycyjne sylwestrowe bale odbywały się w gmachu Politechniki Warszawskiej. Uczestniczyli w nich członkowie KC, ale i przedstawiciele ludu. Na wielu fotografiach z tamtych lat i z 31 grudnia można zobaczyć, jak pisze Sławomir Koper w książce "PRL po godzinach", jak "towarzysz Bierut pląsa z przodownicami pracy, a premier Cyrankiewicz wybiera do tańca najładniejsze aktywistki młodzieżowe". 

Żona Cyrankiewicza, czyli Nina Andrycz nie odmawiała tańców górnikom, czy hutnikom w galowych strojach. W prasie i w mediach ten ostatni dzień w roku a zwłaszcza bale z udziałem wierchuszki, przedstawiany był jako najbardziej pozytywny.

Gomułka przeniósł sylwestra, wygłaszał górnolotne orędzia

Gdy skończyła się epoka Bieruta, Władysław Gomułka przeniósł wieczór sylwestrowy do gmachu Komitetu Centralnego.

To właśnie tam na ostatnim piętrze na początku bawili się głównie pracownicy KC. Z czasem pojawiało się coraz więcej ludzi z zewnątrz. O północy I sekretarz wygłaszał górnolotne i dosyć długie orędzia.

bal-38996766.jpg
Bal w gmachu KC/Henryk Rosiak

"Wkraczamy w nowy rok pełni wiary, że stanie się on kontynuatorem wysiłku swojego poprzednika w dziedzinie zapewnienia ludzkości trwałego pokoju" – tak Władysław Gomułka witał rok 1964. Jak pisze Koper to był jedyny dzień w roku, gdy "I sekretarz wyglądał na odprężonego, tańczył zresztą niemal do końca imprezy". Po północy nadużywał alkoholu a pił zawsze czystą wyborową i o 6 rano udawał się wraz z żoną do domu. 

Gdzie Gierek przeniósł sylwestrowy bal? Dlaczego skrócił przemówienia?

Edward Gierek uznał, że lepszym miejscem na bal noworoczny niż KC, będzie Pałac Kultury. Powrócił do bierutowskiego zwyczaju wyróżniających się pracowników. Skrócił też długość przemówienia, które kierował do uczestników i ewentualnych widzów Kroniki czy Dziennika Telewizyjnego. Stwierdził, że tego dnia lud ma się bawić, więc nie można go zanudzać zbyt długimi przemowami. Orędzia I sekretarza nie były też one nadawane na żywo, ale nagrywane wcześniej. Jeśli nie w Pałacu, Gierek spędzał Sylwestra w Łańsku, Mucznem, czy Arłamowie. 

Zwykły obywatel, który chciał udać się na bal mógł wybrać się do jednego z eleganckich lokali w jego mieście lub do hotelu. W Warszawie najczęściej wybierano imprezy organizowane w hotelach Forum, Victoria, czy Bristol. Chwalono też zabawy w Domu Dziennikarza przy Foksal. W Trójmieście z kolei bawiono się w słynnym Maximie w Gdyni. 

Sylwestrowe bale w PRL. Radziecki szampan na dwie pary

Zabawa w hotelu "Forum" organizowana była zazwyczaj na tysiąc osób. Na bilety wstępu stać było zazwyczaj najbardziej zamożnych lub tych, którzy cieszyli się uznaniem właścicieli takich przybytków. Cena biletu obejmowała przystawki, dwa ciepłe dania, zupę, deser po 5 rano. O północy serwowano radzieckiego szampana na dwie pary a butelka wódki miała starczyć na dwie osoby przez całą noc. Na stołach, jak wspominają pracujący w Forum kelnerzy, królowały m.in. mięsa w galarecie, pasztety, roladki i pieczenie. Daniem ciepłym zwykle był indyk lub kotlet z cielęciny. Kotleta schabowego serwowały lokale nieco niższej klasy.

Sylwester w PRL. Bez niego nie było dobrej zabawy

Zabawa w mniejszych, czy większych lokalach trwała zazwyczaj do białego rana. Nie mogła odbyć się bez profesjonalnego zespołu oraz wodzireja. Jednym z nich był nie żyjący już Bohdan Krzywicki. Prowadził i najlepiej wspominał w rozmowie z Dziennik.pl bal w Hotelu Bristol. Prowadził go w dwóch salach i w dwóch językach, bo imprezę swoją obecnością zaszczyciła angielska rodzina królewska.

przemowienie-38996771.jpg
Bal sylwestrowy w gmachu KC PZPR/Henryk Rosiak

- W pewnym momencie podszedł do mnie podchmielony mężczyzna i poprosił o specjalną dedykację dla chorego kolegi Rysia. Spełniłem prośbę, zadedykowałem Ryśkowi piosenkę, złożyłem życzenia zdrowia w nowym roku. Wtedy kolega Rysia wsunął mi do kieszeni kopertę. Kiedy ją otworzyłem w garderobie, oniemiałem. Wewnątrz było 20 milionów złotych. Zawrotna na tamte czasy suma – opowiadał. To był jakiś bardzo bogaty człowiek albo po prostu gangster – wspominał.  

W połowie lat 70. oprócz tradycyjnych bali, pojawiły się też oferty noworocznych rejsów statkiem "Batory". Bohdan Krzywicki również miał okazję je prowadzić. - Na statku noc sylwestrowa, była właściwie, jak każda inna. Codziennie odbywały się tam bale – kapitański, atlantycki, bal mody czy piękności. Ale jeden sylwester zapadł mi szczególne w pamięci. Rozszalałe morze, 12 w skali Beauforta, latały krzesła, tłukła się porcelana, "wilki morskie" z torebkami przy twarzach, a ja szklaneczka whisky i do pracy – wspominał legendarny wodzirej.

Ci, których nie stać było na ekskluzywne bale, bawili się na balach organizowanych przez zakłady pracy, remizy, świetlice, czy domy kultury. Na tych zabawach również nie brakowało wodzirejów, zespołów a także atrakcji w postaci występów znanych satyryków, czy aktorów. Mimo, że w PRL-u brakowało wszystkiego, stoły podczas sylwestrowych imprez uginały się od nadmiaru jedzenia. Królowały jajka w majonezie, sałatki jarzynowe, grzybki, czy półmiski z wędlinami. Na ciepło podawano flaki albo strogonowa. Hitem były także koreczki, czyli nabity na wykałaczkę kawałek sera, wędliny, ogórka i papryki. 

Sylwester w PRL. Życzenia od Jana Suzina i Edyty Wojtczak

Sale, w których odbywały się zabawy, ozdabiano dekoracjami z krepiny i bibuły oraz serpentynami. Biurowe dziurkacze produkowały konfetti a na ulicach Warszawy można było kupić balony na druciku, z którymi w dobrym stylu było wkroczyć na bal. 

W telewizji 31 grudnia emitowano amerykańskie filmy, a reżimowe radio puszczało nagle muzykę taneczną. O północy uwielbiani prezenterzy czasów PRL m.in. Jan Suzin, czy Edyta Wojtczak składali widzom noworoczne życzenia. W latach 80., jak pisze Sławomir Koper, "w kręgach młodzieżowych popularne stały się prywatki przy dźwiękach specjalnego wydania radiowej Listy Przebojów Programu III. Marek Niedźwiecki dbał o dobrą muzykę, a szczególną oprawę miało odliczanie ostatnich minut przed północą". 

"Potem następował obowiązkowy wystrzał z korka od szampana i dźwięki niezapomnianego Happy New Year w wykonaniu szwedzkiej grupy Abba. Dla wielu osób w średnim wieku jest to jedno z najprzyjemniejszych wspomnień z sylwestrowych imprez z tamtych lat" - pisze Koper. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj