Krzysztof Komeda Trzciński, lekarz, który został jazzmanem. Na świecie znany jako kompozytor muzyki filmowej. Stworzył muzykę do 65 filmów, takich jak m.in. "Niewinni czarodzieje", "Nóż w wodzie", "Prawo i pięść", "Dziecko Rosemary". 27 kwietnia przypada 95. rocznica urodzin artysty. Zmarł 23 kwietnia 1969 r.
Utalentowany muzycznie laryngolog
Krzysztof Trzciński zaczął się uczyć grać na fortepianie, gdy miał cztery lata. Jego miłością stał się jazz, który po wojnie w Polsce był zakazany, jako muzyka burżuazyjna i zepsuta. Muzyk, za namową matki, został lekarzem laryngologiem. Pracował w Poznaniu, w klinice, a wieczorami grał. W 1956 r. założył Komeda Sextet, do którego dołączył m.in. Jan "Ptaszyn" Wróblewski. Wkrótce zrezygnował z medycyny i został muzykiem na pełny etat. Grał, komponował.
Kariera stała przed Komedą otworem
W styczniu 1968 r. Komeda na zaproszenie Romana Polańskiego - z którym wcześniej współpracował m.in. przy "Nożu w wodzie" - przeniósł się do Stanów Zjednoczonych. Najsłynniejsza ścieżka dźwiękowa powstała tam do filmu - horroru Polańskiego "Dziecko Rosemary". Przyniosła ona Komedzie rozpoznawalność nie tylko w Hollywood. Kolejnym słynnym filmowym przebojem była muzyka do filmu "The Riot", po której kompozytor otrzymał znakomitą, także pod względem finansowym, propozycję współpracy od wytwórni Paramount Pictures.
Dramatyczny koniec spaceru Hłaski i Komedy
W niedzielę 17 grudnia 1968 r. w Los Angeles wydarzył się wypadek. Krzysztof Komeda i jego przyjaciel Marek Hłasko po zakrapianej alkoholem imprezie poszli na spacer. Komeda miał problemy z chodzeniem z powodu polio przebytego w dzieciństwie. Spadł ze skarpy i potłukł sobie głowę. Zszedł po niego Hłasko, zarzucił go sobie na plecy i zaczął się wspinać po skarpie; wtedy spadli razem. Wkrótce stan muzyka się znacznie pogorszył. Żona Zofia Komedowa zdecydowała o przewiezieniu męża do Polski. Krzysztof Komeda Trzciński zmarł dwa miesiące później na krwiaka mózgu. Jest pochowany na warszawskich Powązkach.
Tak o wypadku męża mówiła Zofia Komedowa
Są dwie wersje feralnego wypadku Krzysztofa Komedy. Według wersji Zofii Komedowej, wdowy po muzyku, po wieczornej imprezie w domu Komedy w Beverly Hills jej mąż i Hłasko spacerowali po wzgórzach obok domu i w pewnym momencie Hłasko, dla dodania mocy swoim słowom, klepnął muzyka w ramię, mówiąc: "Rozumiesz?". Komeda spadł, Hłasko po niego zszedł, wziął go na plecy, wejść na skarpę, ale spadli i Hłasko przygniótł Komedę. Kiedy stracił przytomność, podobno chodził z nim od domu do domu, żeby zadzwonić po pogotowie.
To ustaliła biografka Krzysztofa Komedy, Magdalena Grzebałkowska
Magdalena Grzebałkowska napisała książkę pt. "Komeda. Życie osobiste jazzu". Grzebałkowska rozmawiała w USA z Andrzejem Krakowskim, który był na imprezie w domu Komedy w dniu, gdy doszło do wypadku. "Marek Hłasko strasznie marudził, że Polański nie bierze jego scenariuszy, co Jerzy Abratowski skwitował stwierdzeniem, że powinny być po angielsku, żeby mogli je czytać amerykańscy producenci. Wszedł Wojciech Frykowski, który słysząc to, powiedział, że Hłasko jest pasożytem, i wywiązała się bójka. Komeda, który za kłótniami nie przepadał, poszedł na spacer ścieżką między basenem a skarpą. Hłasko pobiegł za nim, żeby przyznał mu rację - gdy chciał go objąć, drobnej postury Komeda zrobił unik. I spadł z nieogrodzonej skarpy" - powiedziała Magdalena Grzebałkowska w wywiadzie dla tygodnika "Polityka". "Komeda traci przytomność, ale ją odzyskuje, i wszyscy traktują to jako żart. Krakowski mówi, że nie pojechali do szpitala - w przeciwieństwie do tego, co twierdziła Zofia. Był kimś w rodzaju sekretarza Komedy i miał dostęp do wszystkich rachunków, więc pamiętałby o wizycie w szpitalu" - opowiadała Grzebałkowska.
Hłasko: jeśli Krzysio umrze, to ja też
Marek Hłasko był zdruzgotany wypadkiem Krzysztofa Komedy. Czuł się odpowiedzialny. Przy szpitalnym łóżku pogrążonego w śpiączce przyjaciela miał powiedzieć: "Jeśli Krzysio umrze, to i ja też". Hłasko zmarł niespełna dwa miesiące po Komedzie, 14 czerwca 1969 roku. Miał 35 lat. Przyczyną śmierci było przedawkowanie środków nasennych i jednoczesne spożycie alkoholu