Hanna Banaszak 24 kwietnia świętuje 68. urodziny. Ma piękny, głęboki i ciepły głos. Świetnie śpiewa jazz i bosanovy. Hanna Banaszak także komponuje, pisze poezję i robi zdjęcia. O swoim życiu prywatnym mówi bardzo niewiele.
Hanna Banaszak śpiewała już jako nastolatka
Hanna Banaszak urodziła się 24 kwietnia 1957 r. w Poznaniu. Miała 15 lat, gdy pierwszy raz odważyła się zaśpiewać publicznie. Stało się to na harcerskim obozie podczas występu Piotra Żurowskiego. Włączyła się w jego śpiew. Zaprzyjaźnili się, stworzyli duet Hanna i Piotr, zdobywali nagrody na młodzieżowych festiwalach. Na scenie ogólnopolskiej zadebiutowała w 1976 r. na festiwalu w Opolu. Współpracowała z zespołem Sami Swoi, a także z Jeremim Przyborą, Jerzym Wasowskim, Zbigniewem Górnym, Jonaszem Koftą czy Wojciechem Młynarskim. Użyczyła swego głosu postaci Hanki Ordonówny w filmie "Miłość ci wszystko wybaczy" (1981), zaśpiewała też w filmie "Siekierezada" (1985).
Dramatyczne chwile w życiu Hanny Banaszak
W życiu Hanny Banaszak nie brakowało tragicznych przeżyć. W wywiadzie dla "Wysokich Obcasów" opowiedziała o napaści seksualnej, której padła ofiarą podczas festiwalu Wielkopolskie Rytmy Młodych w Jarocinie w 1974 r. Napastnikiem był mężczyzna związany z organizacją imprezy, 17-letnia Hanna występowała w duecie z Piotrem Żurowskim. Mężczyzna chciał zostać menedżerem Hanny Banaszak i jej zespołu. Pod pretekstem podpisania umowy poprosił, aby wokalistka przyszła do jego hotelowego pokoju. "Rzucił się na mnie. Szarpałam się z nim kilkanaście minut, podrapałam go, ale w końcu udało mi się jakoś uciec. A on, kiedy rano pojawił się na próbie, szepnął mi do ucha, że jestem dziwką. Podobnych sytuacji miałam w życiu jeszcze kilka" - wyznała piosenkarka w rozmowie z dziennikarką magazynu "Wysokie Obcasy".
Kariera solowa Hanny Banaszak
Na początku lat 80. XX wieku Hanna Banaszak zaczęła solową karierę. "Zaczęłam śpiewać muzykę i teksty, którymi mnie obdarowali wybitni twórcy. To były piękne piosenki dla młodej dziewczyny, ale w pewnym momencie dojrzałam do czegoś więcej i tu pojawił się Jonasz Kofta, który pozwolił mi się przeobrazić w artystkę znacznie dojrzalszą. Odtąd zaczęłam stawiać na głębsze treści i ich wiarygodny przekaz. Wiedziałam już, czego nie chcę" - powiedziała w wywiadzie dla "Zwierciadła".
Hanna Banaszak i spadająca winda
Równie traumatycznym przeżyciem był wypadek, w którym Hanna Banaszak otarła się o śmierć. Wydarzył się w 1980 r., dwa dni po nakręceniu recitalu dla Telewizji Polskiej. Wokalistka zatrzymała się w hotelu Warszawa. Winda, do której weszła, nagle zaczęła spadać z zawrotną prędkością. Hanna Banaszak była przekonana, że żywa z tej "puszki", jak do dzisiaj nazywa windy, nie wyjdzie. Niespodziewanie winda się zatrzymała. W wywiadzie dla "Zwierciadła" piosenkarka wspominała: "Miałam skomplikowane złamanie nogi. Mój powrót do zdrowia trwał około pół roku". Leżała w szpitalu po drugiej operacji, gdy zmarł na serce jej ojciec.
Fatalne plotki o romansie Hanny Banaszak z prominentnym politykiem PRL
Od początku kariery Hanna Banaszak bardzo chroniła swoje życie prywatne. Kiedy była związana z Pawłem Rakowskim, producentem muzycznym, cała Polska plotkowała, że Hanna Banaszak jest kochanką... Mieczysława Rakowskiego. Rakowski, wieloletni naczelny tygodnika "Polityka", w czasach stanu wojennego był wicepremierem, premierem i I sekretarzem PZPR. I to on kazał „sztandar Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej wyprowadzić!". Regularnie pojawiały się nowe szczegóły romansu piosenkarki i polityka. Według jednej z wersji zakochani pojechali do Moskwy, by wziąć ślub, na którym gościem honorowym był generał Wojciech Jaruzelski. Ponoć to właśnie on nalegał na sformalizowanie związku. Piosenkarka najpierw dementowała te plotki, powtarzając, że rzeczywiście jest związana z Rakowskim, ale Pawłem. Pojawiła się nawet z partnerem w programie "Pegaz". Ludzie jednak wiedzieli swoje. "Naprawdę długo by opowiadać, kim bywałam w ustach kobiet i także niektórych mężczyzn. Nie reagowałam na inwektywy i zaczepki, co powodowało, że byłam jeszcze bardziej nielubiana. Uznawano mnie za zarozumiałą" - powiedziała Hanna Banaszak w wywiadzie dla "Wysokich obcasów".