W niedzielny wieczór widzowie zobaczyli 4. odcinek "Sanatorium miłości". Emocji nie brakowało. Jedna z uczestniczek opuściła program. Powodem były konflikty między nią a resztą uczestników.
Trudna sytuacja w "Sanatorium miłości"
Prowadząca program Marta Manowska musiała zareagować i pomóc wyjaśnić sytuację. Sama także nie kryła irytacji zachowaniem kuracjuszki. Barbara, bo o niej mowa, nie wzbudzała sympatii ani wśród uczestników "Sanatorium miłości", ani wśród widzów. Jedni i drudzy uważali, że jest toksyczna i nie potrafi dostosować się do grupy.
W ostatnim odcinku randkowego show emocje sięgnęły zenitu. Kuracjuszka uznała, że "jej się wszystko podoba i nie widzi zgrzytów". Innego zdania byli pozostali uczestnicy.
Miałam nieprzyjemną sytuację, ponieważ zaatakowała mnie. Padły bardzo mocne słowa, wulgaryzmy. Pod moim adresem. Więc ja się wycofałam, tak jak widzę większość. Nie chcieliśmy mieć z nią bliższego kontaktu, bo są to emocje. Nie można porozmawiać, powiedzieć "uspokój się", bo jest od razu atak - stwierdziła jedna z uczestniczek.
"Jestem Basią zmęczona"
Lila, która mieszkała w pokoju z Basią nie ukrywała, że jest zmęczona zachowaniem współlokatorki. Każdy zamyka swój pokój, ja zostaję z Basią, ja już nie daję rady po prostu. Jestem Basią zmęczona. Wkłada nam w usta słowa, które sama mówi. Ja już nie chcę dłużej, ja już nie mogę - wyznała w programie.
Barbara stwierdziła, że inne uczestniczki "Sanatorium miłości" są o nią po prostu zazdrosne. Słuchajcie, ja mam i dyplom fryzjerki, i dyplom agenta ubezpieczeniowego i pochodzenia inteligenckiego nikt mi nie zabierze. Ja przyjechałam się bawić i chcę się zabawić - stwierdziła.
Marta Manowska musiała interweniować
Tylko że są trudne momenty, a Ty mówisz, że się świetnie bawisz. Nie czujesz tu zgrzytu? Wszystkim nam zależy na komforcie życia, nie jesteśmy tu po to, żeby się męczyć. Czasami zabierasz nam coś bardzo ważnego, co my z tego programu wynosimy. Ten program służy temu, żeby w takich zbiorowych momentach złapać największe szczęście, jakie jest możliwe. Bo w życiu są piękne chwile, ale też służy temu, żeby pewne rzeczy jeszcze z siebie powyciągać i zostawić je za sobą. Ty nam nie pozwalasz na to, bo mówisz o tym, że dla ciebie to jest wszystko zabawą, a nie wszystko jest zabawą - powiedziała do Barbary prowadząca program Manowska.
Basia opuściła "Sanatorium miłości"
Słowa prowadzącej nie zrobiły na niej żadnego wrażenia i nie skłoniły do żadnej refleksji. Kiedy jedenaście osób chce, żebym wyjechała, to ja na to, jak na lato. Patrzcie, pakuję walizki i proszę, do widzenia. Dziękuję grupa. Dziękuję za współpracę - stwierdziła i opuściła program. Internauci i widzowie nie zostawili na niej suchej nitki.
"Toksyczna osoba", "W końcu zrozumiała, że nic tu po niej", "Nareszcie", "Była bardzo uciążliwa", "Miałem wrażenie, że nie szanuje nikogo i niczego" - powiedzieli.