Andrzej Golejewski to aktor, którego wielu widzów kojarzy głównie z roli Bronka w filmie "Wyjście awaryjne". To kultowa polska produkcja. W tym hicie PRL grała również m.in. Bożena Dykiel, Krzysztof Kowalewski, Maria Gładkowska czy Zbigniew Buczkowski.
W hicie "Wyjście awaryjne" zagrał Bronka
Filmowy Bronek, czyli Andrzej Golejewski radził sobie równie świetnie na deskach teatru. Przez ponad dekadę współpracował z Tadeuszem Łomnickim w Teatrze na Woli. Kultowe "Wyjście awaryjne" miało premierę tuż po stanie wojennym i szybko stało się hitem.
Kiedy się zobaczyłem w tym filmie, dech mi po prostu zaparło, że byłem takim fajnym chłopakiem - wspominał Golejewski w rozmowie z "Kurierem Lubelskim". Choć drzwi świata filmu i teatru stał przed nim otworem, zaczął mieć problemy. Najpierw z alkoholem, potem rozpadać zaczęło się jego małżeństwo z Urszulą Brytan.
Andrzej Golejewski przez alkohol stracił pracę
Golejewski przez kłopoty prywatne stracił pracę i musiał wynieść się ze stolicy. Przeniósł się do Lublina. Tam dostał pracę w Teatrze im. Juliusza Osterwy. Nadal jednak miał kłopoty ze swoim zdrowiem.
Lata 1991-1995 to ciemny okres w moim życiu. Miałem zespół depresyjno-maniakalny, z czym chodziłem przez cztery albo pięć lat, nieświadom, że jestem chory. Moje cierpienia zdiagnozował dopiero znajomy lekarz psychiatra z Lublina. "Panie, za miesiąc pana nie ma na tym świecie. "Szybko do szpitala!". Byłem wykończony, chociaż w stanach maniakalnych było wspaniale - mówił w wywiadzie z "Kurierem Lubelskim".
Z jaką chorobą zmagał się Andrzej Golejewski?
Okazało się, że Andrzej Golejewski zmaga się z chorobą afektywną dwubiegunową. Jego powrót do zdrowia był trudny. Miewał lepsze i gorsze chwile. Przeszedł na rentę i zmagał się z kryzysem bezdomności. Nadal starał się grać. Można go było zobaczyć m.in. w w filmie "Zmruż oczy" czy serialach "Lokatorzy" i "Ojciec Mateusz".
Andrzej Golejewski był bezdomny
Sytuacja Andrzeja Golejewskiego była coraz trudniejsza. Z pomocą przyszła mu Hanka Brulińska, która znała go jeszcze z lubelskiego teatru. Mieszkał w piwnicy, nie miał za co żyć. Pomogła mu Hanka Brulińska, która nakręciła o nim film.
W 2014 r. pojechaliśmy w jego rodzinne strony do Bojanowa. Stało się to, czego się obawiałam. Mieszkał w jakiejś piwniczce, zupełnie nie przywiązywał do tego wagi. Jak pojechałam tam (...), miasto Bojanów nas zobaczyło, poznało, za chwilę dowiedziałam się, że pan Andrzej dostał mieszkanie. Więc myślę, że dzięki filmowi wyrwaliśmy go z tej bezdomności - wspominała reżyserka w rozmowie z "Dziennikiem Wschodnim".
W jednym z wywiadów Golejewski wyznał, że sam był nieco winny temu, co się z nim działo. (...) ja się zbuntowałem przeciwko terapii. Zmieniano mi leki w 2010 r. i ja już nie wierzyłem psychiatrom, że uda się moją chorobę afektywną ustabilizować - wyznał. Andrzej Golejewski obchodzi w tym roku 74. urodziny. Hanna Brulińska wyjawiła, że mieszka obecnie w Domu Pomocy Społecznej. Chciałby grać, czuć się potrzebnym (...) Ostatnio powiedział mi, że to wiara go uratowała, że jeszcze nie stracił nadziei - powiedziała.