Dziennik Gazeta Prawana logo

Panna Krysia z piosenki Wojciecha Młynarskiego istniała naprawdę. Nie uwierzycie, kim była

17 lipca 2025, 07:12
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
XIII Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu
Wojciech Młynarski śpiewał piosenkę "Jesteśmy na wczasach...". Okazuje się, że panna Krysia istniała naprawdę/PAP
W piosence "Jesteśmy na wczasach...", którą śpiewał Wojciech Młynarski bohaterką była panna Krysia. To dla niej podmiot liryczny tego przeboju zamawia "pucio-pucio". Okazuje się, że panna Krysia istniała naprawdę. Kim była? Naprawdę trudno uwierzyć, czym się zajmowała. To był legendarny wręcz zawód w czasach PRL.

Wojciech Młynarski śpiewał o pannie Krysi

Piosenka "Jesteśmy na wczasach..." była hitem czasów PRL. Wykonywał ją Wojciech Młynarski. "Dla sympatycznej panny Krysi z turnusu trzeciego/Od sympatycznego oczywiście niewątpliwie pana Mietka, pucio, pucio/Jesteśmy na wczasach w tych góralskich lasach/W promieniach słonecznych opalamy się..." - brzmiały słowa piosenki.

Panna Krysia z piosenki Wojciecha Młynarskiego istniała naprawdę

Bohaterem utwory był Waldemar Pawluszko, który był kaowcem w ośrodku w Karpaczu. Tam też bywał Wojciech Młynarski, który piosenkę śpiewał. W reportażu radiowym "Jesteśmy na wczasach" autorstwa Piotra Słowińskiego rozmówcy wspominają, że pan Waldek był bardzo sympatycznym kaowcem, który czasem przygrywał na basie.

Poza tym mówiono o nim, że to był "Waldeczek, który kładł na wszystko wałeczek". Panna Krysia z piosenki "Jesteśmy na wczasach..." również istniała naprawdę. Nazywała się Krystyna Trylańska-Maćkówka.

Panna Krysia wykonywała legendarny zawód czasów PRL. Kim była?

Z książki "Czas wolny w PRL" Wojciecha Przylipiaka można dowiedzieć się, że ona także była kaowcem w ośrodku Funduszu Wczasów Pracowniczych. Zaczęła tam pracę, gdy miała 22 lata. Pochodziła z Łodzi. Nakazem pracy wylądowała najpierw w Szklarskiej Porębie, potem na chwilę w Krakowie i na końcu w Karpaczu.

Tego panna Krysia musiała uczyć wczasowiczów

W artykule z 2017 roku zamieszczonym w "Newsweeku" wspominała, że jej praca bardzo często wymagała nauczenia wczasowiczów podstawowych rzeczy. Opowiadała, że musiała uczyć ich posługiwania się widelcem i nożem a nie drewnianymi łyżkami, które ze sobą przywozili. Uczyła ich zachowania przy stole a także pisania i czytania.

Panna Krysia wspominała także, że dyrektorami ośrodków wczasowych często zostawali ludzie wierni partii, z awansu, którzy nie grzeszyli rozumem. Jej przełożony był stolarzem, który dostał zakaz kontaktowania się z wczasowiczami, by się nie kompromitował ubogim językiem.

No więc przychodzi do mnie i mówi: niech Krysia zapowie, dzisiaj będzie u nas śpiewać "ślipy"’. Chodziło mu o niewidomego śpiewaka... - opowiadała w "Newsweeku".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj