Roman Wilhelmi to aktor, który stworzył wiele uważanych za kultowe ról. Widzowie pamiętają go z takich filmów i seriali jak "Alternatywy 4", "Kariera Nikodema Dyzmy", "Ćma" czy "Prywatne śledztwo".
Zdanie matki było dla niego najważniejsze
Aktor urodził się 6 czerwca 1936 roku. Na świat przyszedł w Poznaniu. Był jednym z trójki dzieci Zdzisława i Stefanii. Wilhelmi maił dwóch młodszych braci. Ojciec dbał o finanse, matka zajmowała się domem. Aktor często mówił o tym, że to właśnie zdanie matki jest dla niego najważniejsze.
Matka była głównodowodzącą, a ojciec był zaopatrzeniowcem. Ona była postacią dominującą, ale jednocześnie manifestowała przed nami, że najważniejszą osobą w rodzinie jest ojciec, bo to on zarabia na nasze utrzymanie. Ona tak naprawdę nosiła spodnie. Była zawsze obecna. Na niej można było polegać. Była surowa, konsekwentna i sprawiedliwa. Nie mówiła tego, ale czuło się, że nas ogromnie kocha. Była kobieca, zawsze zadbana i elegancka. Była też zaborcza, żądająca respektu - wspominał Roman Wilhelmi.
Roman Wilhelmi ukrył to przed rodzicami
Wyznał, że to właśnie ona była mu bliższa od ojca. Tego drugiego często z racji obowiązków zawodowych, nie było w domu. Mimo, że Roman Wilhelmi szanował i kochał swoich rodziców, miał przed nimi tajemnice. Kiedy wyjechał do Warszawy i rozpoczął pracę w zawodzie aktora, matka i ojciec często go odwiedzali. I choć często rozmawiali o jego rolach i pracy, o życiu prywatnym syna nie wiedzieli zbyt wiele.
Okazuje się, że Roman Wilhelmi ukrywał przed nimi, chociażby to, że się ożenił. O tej historii można przeczytać w biografii aktora, którą napisał Marcin Rychcik. Pierwszą żoną aktora była studentka dziennikarstwa - Danuta. Spotykali się przez cztery lata i zdecydowali na ślub.
Naturalnie milczałem o moim bujnym życiu młodego, wchodzącego w orbitę sztuki artysty. Także o dziewczynach nie padało ani jedno słowo. Temat małżeństwa nie pojawił się nigdy. Rozumiało się samo przez się, że gdybym miał się żenić, to najpierw przedstawiam im swoją narzeczoną. Stało się inaczej - mówił o swoim "wybryku" Wilhelmi.
"Bałem się reakcji mojej matki"
Aktor nie za bardzo chciał zmieniać stan cywilny, ale skłonili go do tego rodzice jego partnerki. Roman i Danuta powiedzieli "tak" w Sopocie w 1958 roku. Rodzice aktora nic o tym nie wiedzieli a on sam nie mieszkał z żoną. On sypiał w pracowni krawieckiej w Teatrze Ateneum, ona mieszkała u przyjaciół.
Roman Wilhelmi wspominał, że sam nie wiedział, jak doszło do ślubu. Najpierw upił się z przyszłym teściem a następnego dnia, stał już na ślubnym kobiercu. Rodzicom nie mogłem w tej sytuacji o tym powiedzieć. Bałem się reakcji mojej matki. A kiedy pierwszy raz po ślubie widziałem się z nimi, po prostu wyrzuciłem to z pamięci. Potem było już za późno. Zmyśliłem, że mieszkam razem z kolegą w jakimś wynajętym pokoju, a oni współczuli mi, że mieszkam tak nędznie. I znów, jak zawsze, tematem naszych rozmów były tylko moje role w teatrze - wspominał serialowy Stanisław Anioł.
Małżeństwo to nie przetrwało próby czasu. Gdy Danuta zakochała się w innym mężczyźnie, Wilhelmi bez problemu zgodził się na rozwód. Jej mężem został Henryk Machalica. Kolejną żoną Romana Wilhelmiego była Marika Kollar. Owocem ich związku był syn Rafał. Małżeństwo to również rozpadło się.
Tak ojciec Romana Wilhelmiego dowiedział się o ślubie syna
Matka Romana Wilhelmiego nigdy nie dowiedziała się o jego pierwszym ślubie. Ojciec poznał prawdę przez przypadek. Wilhelmiemu wypadł dowód osobisty, w którym w rubryce "stan cywilny" było wpisane "rozwiedziony". Choć aktor obawiał się jak mówił "trzęsienia ziemi i piorunów", ojciec przemilczał ten fakt. Ale reakcji nie było i tak jak wtedy nie odezwał się słowem, tak nie zrobił tego do końca życia. To była kolejna milcząca umowa w moich relacjach z rodzicami - mówił Wilhelmi.
Aktor zmarł na raka wątroby. Odszedł 3 listopada 1991 roku. Został pochowany na cmentarzu wilanowskim w Warszawie.