Dziennik Gazeta Prawana logo

Anna z "Sanatorium miłości" przerwała milczenie. Zdradziła, dlaczego odszedł Edmund

7 maja 2025, 11:52
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Anna opowiedziała o przyczynach odejścia z "Sanatorium miłości" Edwarda
Anna opowiedziała o przyczynach odejścia z "Sanatorium miłości" Edwarda/AKPA
Zakończył się już turnus w "Sanatorium miłości" TVP. Siódma edycja randkowego show wzbudziła mnóstwo emocji. W czasie trwania programu wiele mówiło się o miłości Edmunda do Anny i jego oświadczynach. Odrzucony przez kuracjuszkę uczestnik odszedł z programu. Teraz Anna zdradziła, dlaczego Edi nie pojawił się w finale.

W finale siódmej edycji "Sanatorium miłości" TVP tytuł Króla Turnusu otrzymał Zdzisław, a Królową Turnusu została Urszula. Uczestnicy programu głosowali, a wyniki były ogłoszone podczas balu finałowego.

Zakochani z "Sanatorium miłości"

Ula i Stanley udowodnili, że w "Sanatorium miłości" można znaleźć prawdziwe uczucie. Po zakończeniu programu, od siedmiu miesięcy, są razem. "Lubimy się, kochamy się. Musimy razem zamieszkać. Musi to być miejsce zupełnie niezależne, wolne od wspomnień" - powiedziała Urszula.

Sprawa Edmund z 7. edycji "Sanatorium miłości"

Edmund już na początku turnusu w "Sanatorium miłości" zakochał się w Annie. Wyznał jej miłość, oświadczył się. Kobieta jednak nie odwzajemniała jego uczuć i twierdziła, że źle odczytuje sygnały, które od niej płyną. Doszło do kilku nieprzyjemnych sytuacji. W końcu Edward postanowił odejść z "Sanatorium miłości". "To mnie też cholernie uraziło. Ja nie jestem taki sobie pierwszy, lepszy. Mam swój honor" - mówił Edward.

Anna zdradza kulisy odejścia Edwarda z "Sanatorium miłości"

Na jednej z transmisji live, które odbyły się jeszcze przed finałem 7. sezonu "Sanatorium miłości", Anna i jej współlokatorka z pokoju Małgorzata ujawniły, że Edmund nie wcale nie odszedł jedynie z powodu zawodu miłosnego. Nie była to jego decyzja, tak postanowiła produkcja "Sanatorium miłości". producentów programu. Edi miał zostać usunięty za "wielokrotne złamanie regulaminu". Nie zdradziły, o co dokładnie chodziło, ale powiedziały, że Edi dostał kilka ostrzeżeń, które zignorował.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj