Dziennik Gazeta Prawana logo

Artur Barciś zdradził, jak zarabiał w USA. "Płakałem, do końca życia nie zapomnę"

54 minut temu
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Barciś
Artur Barciś opowiedział o swojej pracy w USA/AKPA
Artur Barciś to znakomity, bardzo lubiany przez widzów aktor. Zanim zdobył popularność, pracował w USA. Pojechał tam "za chlebem". Jak powiedział w nowym wywiadzie, pamięć o tamtych dniach zostanie w nim na zawsze. "To była bardzo ciężka, fizyczna praca, że tego nigdy do końca życia nie zapomnę" - opowiadał aktor.

Artur Barciś jest cenionym aktorem filmowym, telewizyjnym i teatralnym. To także uzdolniony reżyser i scenarzysta. Zasłynął z ról w takich produkcjach jak "Znachor" czy "Człowiek z żelaza" czy "Dekalog". Ogromną popularność przyniosły mu komediowe seriale - "Miodowe lata" i "Ranczo".

Artur Barciś był gościem programu "Kuba Wojewódzki". Aktor opowiedział historię z młodości, gdy wyjechał do Nowego Jorku, by trochę zarobić. Pracował wtedy fizycznie przy usuwaniu azbestu w kotłowniach nowojorskich drapaczy chmur. Choć warunki były bezpieczne pod względem zdrowotnym, sama praca należała do wyjątkowo wyczerpujących.

Artur Barciś: płakałem sam w kotłowni

"To było bardzo rygorystycznie przestrzegane, żebyśmy byli w kombinezonach, mieli maski na twarzy. Natomiast to była bardzo ciężka, fizyczna praca, że tego nigdy do końca życia nie zapomnę. I pamiętam, jak płakałem sam w kotłowni jakiegoś drapacza chmur - opowiadał Artur Barciś. A zatrudnili mnie tylko dlatego, że byłem malutki i potrafiłem wejść między te rury w tych kotłowniach i ten azbest zdzierać. Najpierw go taką sikawką zmoczyć, a potem zdzierać szpachelką do tych worków. To była praca strasznie ciężka, po 16 godzin na dobę - opowiadał Artur Barciś.

Artur Barciś: strasznie tęskniłem za domem

Ale opłacało się. Szczególnie, że byłem miesiąc po ślubie. Tak strasznie tęskniłem za domem. Byłem w Nowym Jorku wśród obcych zupełnie ludzi, ale była jedyna nadzieja. Wiedziałem, że jestem tam tylko na wakacje i że wrócę. A jak wrócę, to wiesz, każda godzina tej pracy przeliczała mi się na złotówki - mówił aktor. I każda godzina to było mniej więcej tydzień pracy w Polsce. To była bardzo ciężka praca, w związku z czym dużo mi płacili za to. I jak przyjechałem po sześciu tygodniach, bo ostatni tydzień sobie odpuściłem i obejrzałem wszystkie musicale na Broadwayu, to wykupiliśmy za to mieszkanie z żoną, takie komunalne, które Beba (żona Beata) odziedziczyła po babci. I jeszcze kupiłem sobie malucha za sześć tygodni pracy - wspominał Artur Barciś.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj