Dziennik Gazeta Prawana logo

Jazz na Kalatówkach. W czasach, kiedy było to zabronione, artyści "rozwalili system" [FOTO]

17 lutego 2024, 07:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
jazz 2
Tak bawili się przed laty na Kalatówkach/YouTube
Muzyka szatana. Muzycy, który grali jazz też byli wytworem szatana. Jednak 65 lat temu udało się zorganizować koncert, który wywrócił do góry nogami dawny PRL-owski system.

W mroźną zimę 1959 r. udało się zorganizować słynny Jazz Camping Kalatówki. Pojawiły się na nim prawdziwe gwiazdy nie tylko muzyki, ale i filmu, i ówczesnego show-biznesu.

Wroga muzyka w polskich górach

W tamtych latach jazz był muzyką wrogiego imperium, niemalże zakazaną w PRL-u. Setki fanów słuchało jej jednak, grało, chodziło na koncerty. Na słynnym Jazz Campingu Kalatówki, który odbył się w 1959 r. pojawili się m.in. Krzysztof Komeda, Andrzej Trzaskowski, Andrzej Kurylewicz, Zbigniew Namysłowski, Jan Ptaszyn Wróblewski, Jerzy Duduś Matuszkiewicz. 

Nie tylko jazzmani "balowali" wówczas w polskich górach. Byli wśród nich także reżyser filmowy Roman Polański, aktorki i modelki Barbara Kwiatkowska, Maja Wachowiak, Grażyna Hase, Katarzyna Gärtner czy Rosław Szaybo. 

"Jedną z najpopularniejszych osób na Kalatówkach był Roman Polański [...] niezmordowanie zabawiał całe towarzystwo" - wspominał na łamach "Historii jazzu w Polsce" znany dziennikarz muzyczny Jan Borkowski. "Nic więc dziwnego, że w dniu jego imienin z samego rana zebrał się pod jego pokojem tłum muzyków w pidżamach i odegrał spokojnie »Sto lat«. Najaktywniejszym muzykiem był chyba Andrzej Kurylewicz. Nie opuścił ani jednego występu" - podkreślił. 

Tak się bawiły nasze gwiazdy

To było naprawdę prawdziwe szaleństwo i to trwające aż dziesięć dni. Roman Polański tańczył boso na stole, co zostało uwiecznione na zdjęciach w Muzeum Jazzu. Potem bawili się wszyscy na śniegu, na nartach i nie tylko, bo bawili się naprawę mocno. Dla wygłodniałych muzyków i imprezowiczów serwowano jajecznicę. 

w-1959-r-to-byl-prawdziwy-szal-38094029.jpg
jazz

"Jazz... ma on swych nieprzejednanych wrogów i gorliwych wyznawców. Nie uznaje granic, nie zważa na poglądy. A wyraża po prostu samo życie. Radość i gniew. Zawrotne tempo i ukrywany liryzm. Niepohamowaną pasję ludzkiego działania" – opowiadano w filmie, którym powstał o tym słynnym wydarzeniu.

Impreza, tak niechciana w tamtych czasach, została przywrócona do życia w 1997 r.  za sprawą Marty Łukaszczyk oraz Małgorzaty i Zbigniewa Namysłowskich.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj