Dziennik Gazeta Prawana logo

Bał się, że spotka go to, co Cybulskiego. Przewidział własną śmierć?

Kobiela
Bał się, że spotka go to, co Cybulskiego. Przewidział własną śmierć?/NAC
Był aktorem, którego talent komediowy, widzowie uwielbiali. "Był aktorem największych nadziei. Nadziei niespełnionych do końca" - pisał o nim kompozytor Andrzej Markowski. Bogumił Kobiela, bo o nim mowa, prywatnie przyjaźnił się ze Zbigniewem Cybulskim. Gdy ten zginął tragicznie pod kołami pociągu, obawiał się, że spotka go podobna tragedia. Czy przewidział własną śmierć? Mija 45 lat od śmierci Bogumiła Kobieli.

Bogumił Kobiela był aktorem uwielbianym przez widzów, ale też przez reżyserów. Mało brakowało a nie wybrałby tej ścieżki swojej kariery. Chciał zdawać na studia ekonomiczne, ale w ostatniej chwili wybrał Państwową Wyższą Szkołę Aktorską w Krakowie.

Bogumił Kobiela grał i przyjaźnił się ze Zbigniewem Cybulskim

Studiował razem z Kaliną Jędrusik i Zbigniewem Cybulskim. Z tym drugi nie tylko razem mieszkał i grał, ale też bardzo się zaprzyjaźnił. To była relacja na dobre i na złe aż do tragicznej śmierci Zbigniewa Cybulskiego, który zginął pod kołami pociągu, do którego w ostatniej chwili próbował wskoczyć.

Wspólnie tworzyli i występowali w Teatrzyku Bim-Bom. Od 1953 do 1960 roku. Kobiela uwielbiał tę pracę. Jak wspominał Jacek Fedorowicz aktor "był nim pochłonięty od pierwszej premiery do ostatniego spektaklu - poświęcając mu swój talent, czas i siły". Bogumił Kobiela grywał również w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku, kabaretach Dudek i Wagabunda, potem w warszawskich teatrach Ateneum i Komedia.

W jakich filmach zagrał Bogumił Kobiela?

Zanim zaczął grać główne role w filmach, widzowie mogli oglądać go w epizodach. Zagrał w 25 produkcjach. Na swoim koncie miał role w takich filmach jak:

  • "Eroica"
  • "Rękopis znaleziony w Saragossie"
  • "Ręce do góry"
  • "Człowiek z M-3"
  • "Popiół i diament"
  • "Wszystko na sprzedaż"

Tym ostatnim oddał hołd swojemu tragicznie zmarłemu przyjacielowi, czyli Cybulskiemu. W filmach gram dość często, choć ważnych ról, ciekawych postaci nie miałem wiele. Ciągle jednak mam nadzieję, że trafię na swoją rolę - mówił Kobiela o swojej karierze. Ta z czasem zaczęła nabierać tempa.

Bał się, że podzieli los Cybulskiego. Co napisał w liście do żony?

Bogusław Kobiela dużo grał i sporo podróżował. Prywatnie związany był z Małgorzatą Nowakowską. W 1963 roku para stanęła na ślubnym kobiercu. Z racji tego, że aktor był w ciągłych rozjazdach, często pisali do siebie listy. "Bobek", bo tak nazywała go żona i przyjaciele, bardzo przeżył śmierć swojego przyjaciela. Zbigniew Cybulski zginął w 1967 roku. Bogumił Kobiela opłakiwał go przez ponad półtora roku.

Obawiał się, że spotka go to samo, co jego przyjaciela. Obawiał się tego bardzo. Pisał o tym w listach do żony. "Naprawdę boję się coraz częściej, że może zdarzyć się coś nieprzewidzianego, złego, bo nam za dobrze. A ja myślę, że przyroda zawsze wyrównuje, niestety" - brzmiały jego słowa. Wówczas nikt nie myślał, że okażą się prorocze.

Co było przyczyną śmierci Bogumiła Kobieli?

Do wypadku doszło 2 lipca 1969 roku na drodze w Buszkowie. Auto, którym kierował Kobiela zderzyło się z autobusem. Wypadek na pierwszy rzut ka wyglądał na niegroźną stłuczkę. Gdy na miejsce zdarzenia przyjechała karetka, Kobiela czuł się całkiem dobrze. Poprosił, by ratownicy zabrali do szpitala jego żonę. Małgorzata miała złamaną rękę i rozcięte czoło. Dopiero, gdy dotarł do szpitala w Bydgoszczy, Kobiela źle się poczuł. Dostał zapaści i stracił przytomność. Okazało się, że ma pękniętą śledzionę i krwotok wewnętrzny. Został poddany pilnej operacji.

Niestety jego stan zdrowia kilka dni później pogorszył się. Przetransportowano go do szpitala w Gdańsku. Kolejna przeprowadzona operacja również nie pomogła. Bogumił Kobiela zmarł 31 maja 1969 roku. Miał 38 lat. Słowa listu, który napisał do żony, okazały się prorocze. Aktor został pochowany w Tenczynku, z którego pochodził. Na jego grobie żałobnicy położyli grzyby, które uwielbiał zbierać. Każdą wolną chwilę spędzał w lesie na grzybobraniu.

Po śmierci Bogumiła Kobieli w grudniu 1969 roku Teatr Telewizji pokazał spektakl "Mieszczanin szlachcicem" w reżyserii Jerzego Gruzy. Rola pana Jouradina uznana została za arcydzieło w wykonaniu aktora. "Mógł być największym aktorem tragikomicznym naszych czasów. Był aktorem największych nadziei. Nadziei niespełnionych do końca" - pisał o aktorze Andrzej Markowski, kompozytor.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Marta Kawczyńska
Marta Kawczyńska
Dziennikarka, redaktorka Dziennik.pl, prowadząca podcasty "Kawka z…" i "Dziennik Kryminalny"
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraBał się, że spotka go to, co Cybulskiego. Przewidział własną śmierć? »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj