Leonard Pietraszak był cenioną i uwielbianą przez Polaków gwiazdą czasów PRL. Można go było oglądać m.in. w serialach "Czterdziestolatek" oraz "Czarne chmury" a także takich filmach jak "Vabank", "Trójkąt bermudzki" czy "Do krwi ostatniej".
Gdzie debiutował Leonard Pietraszak?
Aktor urodził się 6 listopada 1936 roku w Bydgoszczy. Zanim został aktorem próbował swoich sił w boksie. Chciał pójść w ślady starszego brata, który boksował w Stanach Zjednoczonych. Wybrał jednak karierę na scenie i przed kamerą. 19 czerwca 1959 roku zadebiutował jako aktor w teatrze, a rok później ukończył studia na Wydziale Aktorskim PWSTiF w Łodzi.
Grywał w Teatrze Klasycznym i Teatrze Komedia a także Teatrze Ateneum. Epizodem, który zapisał się na dobre w pamięci widzów był ten z serialu "Stawka większa niż życie”. To tam wypowiedział słynną kwestię "W Paryżu najlepsze kasztany są na placu Pigalle”. W świecie filmu krąży plotka, że to on miał zagrać Hansa Klossa. Ostatecznie w tę rolę wcielił się Stanisław Mikulski.
Rola pułkownika Krzysztofa Dowgirda przyniosła mu największą rozpoznawalność. To w tym bohaterze kochało się wiele widzek. To było wielkie wydarzenie, cała Polska oglądała. Zakosztowałem wówczas trochę słodko-gorzkiej sławy twarzy popularnej postaci filmowej. (…) Nie trwało to jednak zbyt długo. Zgoliłem brodę i już nie była Dowgirda - wspominał Pietraszak.
Dla kogo Leonard Pietraszak porzucił pierwszą żonę?
Prywatnie Leonard Pietraszak przez ponad 50 lat był związany z Wandą Majerówną. To dla niej aktor porzucił swoją pierwszą żonę Hannę Grygiel. Owocem tego związku był syn Mikołaj. W autobiografii "Ucho od śledzia" aktor wyznał, że decyzja o tym, by w młodym wieku założyć rodzinę była "niedojrzała". "Przyjechałem do Poznania i powiedziałem, że chyba powinniśmy się rozstać, poznałem kogoś i chcę ułożyć sobie życie na nowo. Hanka przyjęła to spokojnie" - wspominał.
Dramat Leonarda Pietraszaka
Niestety to rozstanie zaważyło na jego relacji z synem. Mikołaj nigdy nie wybaczył ojcu, że ten odszedł. Leonard Pietraszak do końca życia również nie potrafił się pogodzić z tym, że syn nie chce mieć z nim kontaktu.
"Ciąży mi ten brak więzi. Nie daje mi to spokoju. Ciężko mi z tym. Czekam na kontakt ze strony mojego syna, bo sam wielokrotnie wyciągałem rękę, prosiłem, ale bezskutecznie. Kiedyś myślałem, że jego niechęć do mnie minie, ale ona nie ustępuje" - mówił.
"Naiwnie czekał na telefon"
Gdy Leonard Pietraszak zmarł, jego żona także wspominała, że było to dla niego bardzo trudne. "Naiwnie czekał na telefon od tego, który przez kilkadziesiąt lat nie uznawał więzów krwi. Konsekwentnie do końca. Nawet z uzyskaną wiadomością o jego odchodzeniu. Grudzień 2022 roku to były ostatnie jego święta. Czy o tym wiedział? Domyślam się, że tak, chociaż oczywiście nie rozmawialiśmy o tym. Czuł się coraz gorzej, słabł w szalonym tempie" - wspominała.
Leonard Pietraszak zmarł 1 lutego 2023 roku. Został pochowany w grobie swojej matki na cmentarzu Starofarnym w Bydgoszczy