Zdzisław Wardejn (ur. 21 kwietnia 1940 roku w Warszawie) należy do najważniejszych polskich aktorów teatralnych, filmowych i dubbingowych. Największą popularność zyskał dzięki roli docenta Mariana Wolańskiego w serii "Kogel-mogel". Wystąpił również m.in. w takich produkcjach jak: "Układ krążenia", "Aria dla atlety", "Królowa Bona", "Vabank", "Och, Karol", "Zmiennicy", "Komedia małżeńska" czy "Nocne graffiti", a także w serialach, m.in. "Plebania", "Na dobre i na złe" oraz "Pierwsza miłość". Występował też w wielu teatrach. Teraz on stał się bohaterem spektaklu.
Aktor powierzył swoją historię dramaturgowi
Spektakl pt. "Zdzisiek" w reż. Tomasza Mana miał premierę 25 czerwca 2026 roku na Scenie Nowej im. Sławy Kwaśniewskiej w Teatrze Nowym w Poznaniu. "Spektakl powstał na podstawie historii powierzonej twórcom przez Zdzisława Wardejna. To osobista opowieść z młodości aktora, osadzona w realiach Polski lat 50. XX wieku" - czytamy na stronie spektaklu. "Zdzisiek" to śpiewogra, w której istotną rolę odgrywa muzyka lat 50., budująca kontekst epoki i rytm narracji.
Zdzisław Wardejn: moja matka była przekonana, że umarłem
"Moja matka była przekonana, że umarłem” – mówi Zdzisław Wardejn. Miał wtedy 16 lat. Był rok 1956. W Poznaniu, gdzie mieszkał Wardejn, czerwiec był więcej niż gorący. 28 czerwca 1956 roku robotnicy Zakładów Cegielskiego w Poznaniu, wówczas Zakładów im. Stalina, rozpoczęli strajk generalny i zorganizowali demonstrację uliczną, krwawo stłumioną przez milicję i wojsko. W starciach na ulicach miasta zginęło - według badań IPN - co najmniej 58 osób, a kilkaset zostało rannych.
16-latek był wszędzie tam, gdzie działa się historia
W czerwcu 1956 roku Zdzisław Wardejn mieszkał przy ulicy Lubeckiego na Grunwaldzie, uczył się w Technikum Energetycznym. Wychowywała go matka, przedwojenna szlachcianka. Jego ojciec zginął przed jego narodzinami, 16 września 1939 roku. "Pchany młodzieńczą ciekawością, był wszędzie tam, gdzie działa się historia: na Targach, które odwiedzili robotnicy, aby obwieścić światu swój protest, na znajdującym się po sąsiedzku Dworcu Głównym PKP, pod opustoszałym gmachem KW PZPR, na Młyńskiej, wreszcie na Dąbrowskiego, gdzie z ostatnich pięter ZUS-u poleciały na bruk urządzenia zagłuszające zachodnie stacje radiowe. To tutaj Wardejn usłyszał pierwsze strzały, dobiegające z ul. Kochanowskiego, gdzie mieścił się Wojewódzki Urząd ds. Bezpieczeństwa Publicznego" - opisuje w programie spektaklu dr Piotr Grzelczak, kierownik Ratusza-Muzeum Poznania, który był konsultantem historycznym spektaklu.
Pogrzeb Zdziśka
Zdzisław Wardejn został 28 czerwca 1956 r. aresztowany. Więziono go w piwnicach komisariatu Milicji Obywatelskiej przy ulicy Matejki. Potem przewieziono go na teren lotniska Ławica. Matka szukała Zdziśka przez cały dzień. W kostnicy przy ul. Szkolnej pokazano jej ciało szczupłego młodego człowieka z obandażowaną głową. Miał na sobie spodenki syna - uznała więc w rozpaczy, że to on. Zdzisław Wardejn wrócił do domu w dniu, gdy odbył się jego pogrzeb. Rodzina oszalała ze szczęścia. Formalnie przywrócono do życia Zdzisława Wardejna po roku. Zamiast niego pochowano z kolei 25-letniego konduktora.
Beata Zatońska, dziennikarka, autorka książek, miłośniczka i znawczyni Włoch oraz filmoznawczyni. Współautorka bloga italianki.pl oraz m.in. książki "Zmontowani". W Dziennik.pl zajmuje się tematyką show-biznesową oraz lifestylową.