Pijany Kazik zagrał koncert w Zielonej Górze
Koncert podczas którego Kazik Staszewski był w stanie wskazującym odbył się pod koniec listopada 2025 roku. Kult zagrał wówczas w hali zielonogórskiego CRS-u. Osoby, które były na tym koncercie, mówiły o tym, że Kazik wyglądał na wyraźnie niedysponowanego. Internauci twierdzili, że koncert należało przerwać.
Kazik nie pamiętał słów tekstów piosenek, zapominał kolejność utworów. W najnowszej rozmowie z Bogdanem Rymanowskim wrócił pamięcią do tego dnia. Mieliśmy alkotesty. I za każdym razem się testujemy. Wszyscy muszą. To rozporządzenie menedżera - powiedział, wyjaśniając, że "Kult nie może wyjść na scenę pod wpływem alkoholu".
"Piłem whisky przeważnie"
Powiedział, że unikał alkoholu przed tym zdarzeniem ze względu na swoje problemy zdrowotne. Ale tej jesieni zrobiło się tak stresująco. Nie mówię, że zacząłem się wspomagać alkoholem, jak tych bóli dostałem, bo to już się wcześniej zaczęło - powiedział. Przyznał, że gdy menadżera nie było wspomagał się kieliszkiem ze względu na ból, który odczuwał.
Nie było kontroli przedkoncertowej, więc zacząłem pić przed koncertami. Piłem whiskey przeważnie. Aż doszło do tej nieszczęsnej Zielonej Góry. 28 listopada. Pamiętam, że siedziałem w hotelu i zwijałem się z bólu - wyjaśniał.
"Miałem świadomość, że to jest dramat"
Menedżer był już na miejscu. Przesadziłem, wyszedłem na scenę w stanie kompletnie nienadającym się na scenę. Poinformowałem, że tak zrobię. Miałem wziąć jednego shota, było ich trochę więcej. To były takie cztery niemałe, w szklance. Tylko myślałem o tym, żeby ten ból załagodzić. Ten ból bardzo mi dokuczał - wspominał. Koncert się odbył. Miałem świadomość, że to jest dramat. Niestety pamiętam doskonale, że ludzie wychodzili - dodał.
Po tym występie Kazik znalazł się w szpitalu. Potem opublikował przeprosiny. "To, co się wydarzyło w moim życiu w ciągu ostatnich 10 dni, było jeszcze wtedy kompletnie nie do wyobrażenia" - napisał.