Dziennik Gazeta Prawana logo

Historia filmu "Żona dla Australijczyka". Podczas zdjęć doszło do sytuacji rodem z komedii Barei

13 lipca 2024, 09:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Żona dla Australijczyka
Podczas kręcenia filmu "Żona dla Australijczyka" doszło do wpadki rodem z filmów Stanisława Barei/Facebook
"Żona dla Australijczyka" to druga w dorobku Stanisława Barei komedia w jego reżyserii. Film kręcono m.in. na słynnym statku Batory. Podczas zdjęć doszło do incydentu rodem z komedii Barei. Co takiego się wydarzyło?

Film "Żona dla Australijczyka" Stanisław Bareja nakręcił w 1963 roku. To była jego druga komedia, którą wyreżyserował. 

Historia farmera, który szuka żony. Gdzie był kręcony film "Żona dla Australijczyka"?

Bohaterem filmu był Robert. To farmer polskiego pochodzenia z Australii, który przyjeżdża do Polski na 3 dni, aby znaleźć sobie żonę, a przy okazji odwiedzić kuzyna, kapitana Klementa. Nie zastaje go, ale zatrzymuje się w jego willi. Z pomocą redaktora Michała Żelazkiewicza, który wcześniej wręczył mu do niej klucze, trafia na koncert zespołu Mazowsze i spostrzega Hankę Rębowską, jedną z tancerek. 

Od razu zakochuje się w niej i różnymi sposobami nakłania ją do małżeństwa i wyjazdu z Polski. W głównych rolach w "Żonie dla Australijczyka" można podziwiać Elżbietę Czyżewską oraz Wiesława Gołasa. W pomocnego dziennikarza wcielił się z kolei Edward Dziewoński. 

Film kręcony był przede wszystkim w Gdańsku. To tam rozgrywa się większa część akcji. Tam też znajdował się słynny statek Batory. O rejsach nim marzyło wielu Polaków. To właśnie na jego pokładzie kolejny raz spotyka się filmowa para. 

Wpadka z udziałem żony Stanisława Barei

Podczas realizacji zdjęć na Batorym obecna była żona Stanisława Barei. Reżyser znany był z tego, że w swoich filmach "przemycał" samego siebie w drobnej roli lub kogoś ze swojej rodziny. Tym razem jedną z pasażerek zagrała Hanna Kotkowska-Bareja. Ich wspólny rejs nie mógł obyć się bez sytuacji rodem z filmów Barei. 

Jak wspomina córka reżysera jej mama skorzystała z możliwości towarzyszenia ojcu podczas rejsu na "Batorym" przez Helsinki i Leningrad. Bilet kupiła samodzielnie i oczywiście za własne pieniądze, a nie komunikując tego organizatorom wyjazdu filmowców, poniosła nieprzewidzianą konsekwencję zatrzymania własnego nazwiska - Kotkowska - wspomina Katarzyna Bareja.

Czy sytuacja dała się rozwiązać?

Hannie Kotkowskiej przydzielono kajutę z nieznajomą współpasażerką a reżysera "zakwaterowano" z obcym mężczyzną. Pomyłka szybko wyszła na jaw, ale nie była taka łatwa do odkręcenia. Wolnych kajut na nieszczęście brakowało. 

A Bogu ducha winni (i nieznający się nawzajem) współlokatorzy małżonków nie powinni być przecież zmuszani do zamieszkania razem - wspominała córka Barei. Sytuacja w końcu dała się rozwiązać. Barejowie kontynuowali dalszy rejs wraz z bohaterami swojego filmu. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj