Dziennik Gazeta Prawana logo

Zagrała Balcerkową w "Alternatywy 4". Taka była Zofia Czerwińska [FOTO]

13 marca 2024, 12:06
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Zofia
Zofia Czerwińska odeszła 5 lat temu/AKPA
Zofia Czerwińska zmarła 13 marca 2019 roku. Informację o śmierci kultowej aktorki przekazał dziennikarz Mariusz Szczygieł. Od tamtej chwili minęło już pięć lat. Aktorka miała nie przeżyć operacji kręgosłupa. Zofia Czerwińska była gotowa na odejście. Choć błyszczała w komediach, życie jej nie rozpieszczało. Miała przy tym do siebie ogromny dystans. 

Zofia Czerwińska była mistrzynią drugiego planu. Nie dane jej było grać głównych ról, ale z każdej postaci, w którą się wcielała, robiła majstersztyk. Widzowie pokochali Zofię Czerwińską za wykreowanie np. postaci Balcerkowej w "Alternatywach 4", Zofii Nowosielskiej w "Czterdziestolatku" czy Wisławy Malinowskiej w "Świecie według Kiepskich". "Jeśli główna rola to sól filmu, to epizod na pewno jest jej pieprzem" - mawiała aktorka.  

Zofia Czerwińska wspominała swoje związki  

Zofia Czerwińska rzadko mówiła o życiu prywatnym. Wiadomo, że nie było usłane różami. Miała za sobą dwa nieudane małżeństwa. Nie dane było jej też zostać matką, choć bardzo tego chciała. 

"Chciałabym mieć dzieci, ale choroba mi to uniemożliwiła. To moja wielka tragedia, bo czuję, że nie spełniłam się w roli matki" — powiedziała w jednym z wywiadów Zofia Czerwińska. 

akpa20110726-kiepscy-mp-4467-38123036.jpg
zofia

Aktorka otaczała się przyjaciółmi. Swoje uczucia przelała też na zwierzęta. Przez 17 lat towarzyszył jej ukochany pies, Dżek. Zabierała go wszędzie, bywał z nią na pokazach, imprezach branżowych i festiwalach filmowych. 

"Przyznaję się do kilku konkubinatów. Były ciekawsze i... prostsze od małżeństwa" — mówiła. Po rozpadzie pierwszego małżeństwa zdecydowała się na jeszcze jeden ślub. Drugi mąż gwiazdy miał na imię Paweł. Ten związek również nie przetrwał.  

Zofia Czerwińska zaplanowała swój pogrzeb

Zofia Czerwińska mimo wielu życiowych dramatów miała do siebie dystans. "Macie mnie pochować w różowej urnie, pamiętaj Mariuszek, bo do twarzy mi w różowym!" — mówiła swojemu przyjacielowi, dziennikarzowi Mariuszowi Szczygłowi.

O ostatnich chwilach życia Zofii Czerwińskiej opowiedziała jej sąsiadka i przyjaciółka, Hanna Bieniuszewicz. Twierdziła, że 85-latka była pogodzona ze śmiercią. Wyprawiła nawet swoją stypę. „Zosia podjęła decyzję o operacji. Jednak zanim poszła do szpitala, zorganizowałam u mnie spotkanie z jej przyjaciółmi. Żartowała, że to jej stypa. Chciałam, żeby poczuła, że nie jest sama, że ma przyjaciół, którzy się o nią troszczą. Powiedziała mi, że boi się tej operacji i że na wszystko się przygotowała. Nawet zmieniła testament. Próbowałam ją pocieszyć…” -   opowiedziała przyjaciółka Czerwińskiej w "Super Expressie".

Z Zofią Czerwińską przyjaźnił się Mariusz Szczygieł. Dziennikarz bardzo ciepło ją wspomina. Spędzili razem wiele wspaniałych chwil. Po śmierci znakomitej aktorki zajął się organizacją jej pogrzebu. Jak mówił, gwiazda wszystko sobie zaplanowała.  

19 marca minęła 90. rocznica urodzin gwiazdy. Mariusz Szczygieł pokazał wtedy pomnik na jej grobie, który wspólnymi staraniami z rodziną udało mu się postawić na grobie zmarłej aktorki.

scena-z-zofia-czerwiska-mariusz-szczygie-sk-fot-niemiecakpa-38123031.jpg
Zofia

Mariusz Szczygieł wspomina Zofię Czerwińską

Teraz Mariusz Szczygieł zamieścił u siebie na Instagramie wspomnienie przyjaciółki. "13 marca – mija pięć lat od śmierci Zofii Czerwińskiej. Zmarła na sześć dni przed swoimi urodzinami. W tym roku skończyłaby, jak mój tata, dziewięćdziesiąt jeden lat. Znalazłem dziś nasze wspólne zdjęcie (…) sprzed dziesięciu bodajże lat.  Zosia mawiała, że zagrała wiele ról i epizodów, a znana jest tylko z trzech zdań: może herbatki, panie inżynierze?, Całuję prawe oczko misia Rysia, całuję lewe oczko misia Rysia… i Jak ktoś się urodził w mieście, to się za Chiny do wiochy nie przyzywczai. (Tą wiochą miał być nowobudowany Ursynów w "Alternatywy 4") - zaczął swój wpis dziennikarz. 

"Na własny temat mówiła: "Istniałam, istniałam aż zaistniałem". Ilustruje to zaskakującą popularność Zosi, która przyszła do niej w późnym wieku. Pod koniec życia pojawiała się w ośmiu na dziesięć polskich telenowel i seriali" - napisał Mariusz Szczygieł.

"Miała ogromny dystans do siebie. Nazywałem to zarządzaniem śmiechem na własny temat. Albo zarządzaniem krytyką na własny temat. Z dnia na dzień brzydnę coraz bardziej, o ile w ogóle to jeszcze jest możliwe – mawiała. Kiedyś mówi: Wchodzę do łazienki, patrzę do lustra, a tam znowu ta baba. Spytałam: Pani do mnie?" - wspominał dziennikarz.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj