Politycy, ludzie kultury i przyjaciele żegnają zmarłego Jana Frycza, aktora filmowego i teatralnego. "Był dla mnie esencją aktorstwa, Krakowa, życia" - napisał Borys Szyc. Ministra kultury Marta Cienkowska oceniła, że artysta "potrafił jednym spojrzeniem, głosem, pauzą nadać postaci życie".
"Będę tęsknił, Janek"
Frycza pożegnał w osobistym wpisie na Instagramie Borys Szyc. "Mogę powiedzieć, że po prostu go kochałem. Uwielbiałem na pewno. Nikt mnie tak nie rozśmieszał, nikt tak nie rozkładał roli na części mniejsze i najmniejsze szukając głębszego sensu we wszystkim. Nikt nie śmiał się tak łobuzersko, ciągle było w nim widać młodego chłopaka… mam tyle wspólnych wspomnień, szalonych, pięknych, niektórych kompletnie abstrakcyjnych. Jak wtedy, kiedy lataliśmy modelem helikoptera po korytarzach hotelu, stojąc prawie nago w środku nocy i pękając ze śmiechu. Był dla mnie esencją aktorstwa, esencją Krakowa, esencją życia. Zawsze osobny a pragnący bliskości. Ależ będę tęsknił Janek" - czytamy. Małgorzata Kożuchowska napisała na Instagramie, że "to nieprawda, że nie ma ludzi niezastąpionych!".
Jan Frycz pracował mimo choroby
Jan Frycz poważnie chorował, ale nie rezygnował z pracy. Jak poinformowała Katarzyna Grochola, aktor miał rozpocząć 26 sierpnia 2026 r. zdjęcia do filmu "Właśnie że tak! Nigdy w życiu! 20 lat później". Równocześnie przygotowywał się do teatralnej premiery i nie ukrywał przed kolegami z teatru, że poddaje się wymagającemu leczeniu. "Super Express" dowiedział się, że Jan Frycz chorował na nowotwór. "Jan jeździł na chemioterapię prosto z Teatru Narodowego, gdzie przygotowywał się do premiery" - wspomina jeden z jego znajomych w rozmowie z "Super Expressem".
Jan Englert o chorobie Jana Frycza
"Przyglądałem się jego walce z niszczącą chorobą. Ciężko chorując, zbudował kilka wspaniałych ról. Pracował cały czas, jeszcze w maju tego roku otrzymał nagrodę aktorską za rolę w »Termopilach polskich« Jana Klaty, choć już wtedy był bardzo chory. Ale ani przez chwilę nie dał nikomu poznać, że możliwe jest jego odejście" - powiedział Englert w rozmowie z Polską Agencją Prasową.
Jan Klata o Janie Fryczu: do ostatniej chwili brał udzial w próbach
"Miałem szczęście pracować z nim przy okazji »Termopil polskich«, gdzie wspaniale zagrał króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Miałem wtedy okazję zobaczyć, jaka to jest magnetyczna osobowość, ale też jak znakomicie działa na zespół, na wszystkich artystów wokół - powiedział Jan Klata, szef Teatru Narodowego. Zaznaczył, że widział wówczas głód perfekcji scenicznej u aktora, a jednocześnie "wielką pokorę wobec tekstu i zadań aktorskich". Jak podkreślił Jan Klata, śmierć Jana Frycza jest niepowetowaną stratą dla Teatru Narodowego. "Teatr Narodowy traci jednego z liderów i jest to wielki cios. W przygotowaniu była premiera »Orestei« w reżyserii Luka Percevala, gdzie Jan Frycz do ostatniej chwili, jeszcze w zeszłym tygodniu, brał udział w próbach" - mówił. Dodał, że doszło do przerwania misji wielkiego aktora.
Jan Grabowski: mówił, że wszystko będzie dobrze
W materiale Faktów TVN aktor Andrzej Grabowski mówił, że Jan Frycz od dłuższego czasu zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi, ale podchodził do nich ze stoickim spokojem. "Już od paru lat był ciężko chory, ale ile razy do niego dzwoniłem, on tym swoim tubalnym głosem sprawiał wrażenie absolutnie zdrowego człowieka. Jak się go pytałem: «Jak tam z leczeniem?«, mówił: »Wszystko dobrze«" - wyznał Grabowski.
Beata Zatońska, dziennikarka, autorka książek, miłośniczka i znawczyni Włoch oraz filmoznawczyni. Współautorka bloga italianki.pl oraz m.in. książki "Zmontowani". W Dziennik.pl zajmuje się tematyką show-biznesową oraz lifestylową.
