Stanisław Soyka przyjechał do Sopotu, gdzie miał być jedną z gwiazd finałowego dnia Top of the Top Sopot Festival. 21 sierpnia był na próbie przed koncertem „Orkiestra Mistrzom”. Po próbie artysta wrócił do hotelu. Niedługo przed planowanym występem zasłabł i zmarł. Miał 66 lat. Informacja o jego śmierci dotarła do organizatorów festiwalu tuż przed koncertem. Gdy rodzina artysty potwierdziła, że Stanisław Soyka nie żyje, przekazano tę wiadomość publiczności w Operze Leśnej.
Syn Stanisława Soyki o okolicznościach śmierci ojca
Antoni Soyka, syn Stanisława Soyki, pracował razem z ojcem. W rozmowie ze „Światem Gwiazd” opowiedział, co wydarzyło się po ostatniej próbie. "Tata wrócił z próby do hotelu, słabiej się poczuł i zmarł. To nie jest żadna tajemnica" - powiedział Antoni Soyka w rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem. Nieobecność Stanisława Soyki zaniepokoiła osobę odpowiedzialną za opiekę nad artystą podczas festiwalu. "Ktoś po niego poszedł, żeby go wziąć, bo był tam road manager, który go pilnował. On poszedł zaniepokojony, że nie schodzi, no i się okazało, że nie żyje" - powiedział Antoni Soyka.
Stanisławowi Soyce zwykle towarzyszył ktoś z rodziny
Antoni Soyka wyjaśnił, że zwykle Stanisławowi Soyce towarzyszył ktoś z najbliższej rodziny, żona Ewa lub właśnie Antoni. "Wtedy na tym festiwalu nie było z nim nikogo" - wspominał syn muzyka. Antoni Soyka dowiedział się, że ojciec nie żyje, gdy był na wakacjach.
Beata Zatońska, dziennikarka, autorka książek, miłośniczka i znawczyni Włoch oraz filmoznawczyni. Współautorka bloga italianki.pl oraz m.in. książki "Zmontowani". W Dziennik.pl zajmuje się tematyką show-biznesową oraz lifestylową.
